Debiut Travelers All Stars

Jedna z najlepszych kapel jakie poznałem w ostatnich latach w końcu wydała płytę. Nawet jeśli mowa tylko o siódemce, i tak traktuję to w kategoriach dużego wydarzenia. Energii jaką ten zespół jest w stanie zmieścić w kilku minutach nagrania pozazdrościć mogliby niejedni weterani sceny z wieloma albumami na koncie.

Na Travelers All Stars natknąłem się w internecie w 2016 lub 2017 roku. Jeśli dobrze pamiętam, trafiłem na kiepskiej jakości video z próby lub jakiegoś bardzo małego koncertu. To co natychmiast zwracało uwagę to dźwięk klawiszy, co więcej w tamtym czasie zawodników obsługujących klawisze było w składzie dwóch. To co zespół prezentował muzycznie chyba najlepiej oddaje hasło „instrumentalne skinhead reggae”. Nie dość, że pomimo definitywnie amatorskiej jakości nagrania brzmiało to rewelacyjnie, to jeszcze muzycy wykazywali się absurdalnym wręcz poziomem radości z grania. Nieczęsto widuje się tyle autentycznej frajdy. To wszystko razem sprawiło, że zainteresowałem się kapelą bardziej bliżej.

Okazuje się, że zespół funkcjonuje już dziesięć lat. Jego nazwa odnosi się do środków komunikacji miejskiej, w których członkowie spędzają niemałą część swojego życia. Panowie niejednokrotnie grali jako backing band dla jamajskich legend takich jak Derrick Mogan, Derrick Harriott, Charlie Organaire, Stranger Cole, Keith & Tex, czy Roy Ellis. Próżno jednak szukać jakichkolwiek ich studyjnych nagrań z minionej dekady. Ich pojedyncze piosenki pojawiły się na dwóch bardzo fajnych kompilacjach – Rudies All Around Vol. 1 oraz Birth of the Fourth Wave of Ska. W obydwu przypadkach stanowiły szczytowe punkty tych składaków. Jednak dopiero w maju tego roku Travelers All Stars doczekali się w pełni własnej, debiutanckiej siódemki. Co ciekawe została ona wydana nie w Meksyku, a we Francji przez label Cigale Records, który również rozpoczyna tym krążkiem swoją przygodę z rynkiem fonograficznym.

Jakkolwiek pierwszy nakład (525 sztuk) wyprzedał się momentalnie, wciąż można mailowo składać zamówienia. Druga seria powinna się ukazać niebawem. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy warto dołączyć „Don’t Give Up” i „George’s Hair Cutting” do swojej winylowej kolekcji, poniższe zwiastuny powinny skutecznie rozjaśnić sytuację.

Nie mam pojęcia jak do tego doszło, że panowie z Meksyku wydali się w Europie. Mam za to wielką nadzieję, że pójdą o krok dalej i teraz odwiedzą nas osobiście. Gdyby dziś ktokolwiek spytał mnie, jaki współczesny zespół chciałbym zobaczyć na żywo najbardziej, bez chwili wahania odpowiedziałbym, że Travelers All Stars.  REGGAE GORDO!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *