Noc Muzeów. Upbeat Quartet w Galerii Jabłkowskich
2012-05-19, Warszawa
W Noc Muzeów Galeria Jabłkowskich zaprezentuje wystawę „Fotomiastikon – najlepsze z najlepszych 2011” zbierającą najciekawsze fotografie Warszawy... więcej » |
![]() |
Bibi Ribozo and The Banditos - Swingujące banany - recenzja
Posty: 33 • Strona 1 z 3 • 1, 2, 3
Bibi Ribozo and The Banditos - Swingujące banany - recenzjaBibi Ribozo and The Banditos - Swingujące banany - Burning Chords BC01
![]() Płyta, która właśnie się ukazuje, i którą chciałem przedstawić szanownym czytelnikom forum Soundcrazy, jest podwójnym debiutem. Została bowiem wydana przez Burning Chords Records, nowego gracza na fonograficznym rynku i nosi pierwszy numer w katalogu wytwórni. Miejmy nadzieję, że ludziom odpowiedzialnym za jej powstanie poszczęści się i wkrótce światło dzienne ujrzą kolejne albumy opatrzone logo płonącego klucza wiolinowego. Na pierwszy, nomen omen, ogień poszedł debiutancki album Bibi Ribozo and The Banditos z Łowicza. Zespół pojawił się na naszej scenie kilka lat temu, bardzo dobrze wypadł na, jak dotąd, jedynym festiwalu ska z prawdziwego zdarzenia, który w 2004 r. odbył się w ich rodzinnym mieście, rok później wypuścił 4. utworowe demo, zagrał kilka koncertów, supportując zagraniczne gwiazdy, po czym o kapeli nieco ucichło. Zaczęły nawet tu i ówdzie padać pytania, czy zespół jeszcze istnieje. Teraz wiadomo, że chłopaki czasu nie marnowali, czego ewidentny dowód właśnie trzymam w rękach. Jak smakują Swingujące banany? Całkiem nieźle. Już pierwszy kontakt z płytą wywołuje pozytywne wrażenia, a to zachęca do uważniejszego zapoznania się z nią. Od czasu demówki skład zmienił się tylko nieznacznie, co zaowocowało należytym zgraniem zespołu. Przedniej marki instrumentaliści prezentują odpowiednio wysoki poziom. Pozwolę sobie jednak szczególnie wyróżnić klawiszowca, który według mnie wypadł rewelacyjnie. Próbkę swoich możliwości przedstawił już na demo, ale dopiero teraz pokazał na co go stać, często wysuwając się na plan pierwszy. Tak rozbudowana, ciekawa gra klawiszy tworzy odpowiedni klimat całości. Bo jak wiadomo, klawisze w ska ważniejsze są od dęciaków W takim razie przejdźmy do muzyki. Płytę otwiera instrumentalny utwór tytułowy, będący wizytówką stylu uprawianego przez zespół i jego potencjału technicznego. Atrakcyjnie zaaranżowane, nie za szybkie, współczesne ska, puszczające wyraźnie oko w stronę klasyki. Po nim doskonale znana bywalcom koncertów Gadka utrzymana w tempie rocksteady (choć zagrana nieco żywiej jak w wersji demo), z żartobliwym tekstem i znakomitą grą sekcji dętej. Trzeci kawałek przynosi zmianę klimatu. W Call Me 2Tone’owski wstęp przechodzi w modną obecnie nawijkę, która jednak nie powinna zbytnio razić uszu purystów. W każdym razie mnie nie razi. Po nim cover. Instrumentalna wersja klasyka Dona Drummonda Music Is My Occupation, w którym muzycy po raz kolejny mogą pokazać swoje wysokie umiejętności. Następny Bobi budzi we mnie mieszane uczucia. Świetny, przebojowy kawałek z zabawnym tekstem, tylko po co ten żeński chórek? Wybaczcie, ale ja go nie trawię. Może Wam się spodoba. Po tym małym zgrzycie wracamy do właściwego poziomu, czyli fajnie zagrane Sally Brown Lurela Aitkena, zaśpiewane po polsku. Tak trzymać. Niestety nie za długo. Piosenka terrorystyczna, muzycznie bardzo dobra, została skopana przez banalny tekst i linię wokalną w stylu kapel ska-polo popularnych wśród nawiedzonych licealistów. Na szczęście po tej łyżce dziegciu dostajemy całą beczkę miodu w postaci Mental Gun z gościnnym udziałem Reggaeneratora. Istne cudo. Rocksteady, reggae, dancehall najwyższej próby. Fajny powinien dobrze sprawdzać się na koncertach. Po nim jeszcze All The Girls, a na zakończenie zasadniczej części Tango. Znakomity pomysł, wybornie zrealizowany. Okazuje się, że tango można tańczyć skankująco. Jako bonus hip-hopowa wersja Gadki. Po pierwszym przesłuchaniu byłem na nie. Ale zdanie zmieniłem. Trzeba odrzucić uprzedzenia, a okaże się, że hip-hop i ska mogą iść w parze. Fragment z tekstem - jak zdarta płyta ska, ska, skacze - rozwala. Polecam spróbować polubić ten numer. I to w zasadzie wszystko. A dlaczego w zasadzie dowiedzą się Ci, którzy płytę nabędą. Podsumowując, mimo pewnych zastrzeżeń jakie wcześniej wyraziłem, płyta jest dobra, ładnie wydana w postaci digipaku i warto stać się jej posiadaczem. Znajdzie się w dystrybucji Rockers Publishing i będzie ją można kupić poprzez stronę wytwórni, która lada moment powinna ruszyć, więc nie powinno być z tym żadnych kłopotów. Należy mieć jeszcze nadzieję, że zespół nie spocznie na laurach i za czas jakiś, oby nie za długi, uraczy nas kolejnym wydawnictwem. Tym czasem wróćmy do Swingujących bananów, bo z każdym przesłuchaniem smakują lepiej.
Witam wszystkich forumowiczów SC! Uprzejmię informuję,że działa już strona wydawcy BIBI RIBOZZO & THE BANDITOS (http://www.burningchords.pl)
![]() Na naszej stronie można przesłuchać także MIXu z wyżej wymienionej płyty. Zapraszamy!
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby już zamawiać przez podany na stronie mail.
Posty: 33 • Strona 1 z 3 • 1, 2, 3
Kto przegląda forumUżytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość |













