The Bartenders w Klubie 55!
2012-06-01, Warszawa
Klub 55 i Wasza ukochana ferajna The Bartenders mają największą przyjemność zaprosić wszystkich sympatyków ska®gae z jazzowymi wtrętami na koncert, który już 1... więcej » |
![]() |
Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 Wiedeń
Posty: 10 • Strona 1 z 1
Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńKolejna edycja Skanking Night w wiedeńskim Ost Klubie. Zagrają:
Dave Hillyard & The Rocksteady 7 feat. Dave Hillyard (The Slackers) Mr. T-Bone (IT) The Moon Invaders (BEL) Larry McDonald (Jam) Wolne zdaje się da radę załatwić. Jeszcze tylko kasa i kolejny wypad do Wiednia być może, być może
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńOniemiałam
O jaki dobry skład Dlaczego nie w Pradze Zapisuję w kajecie, obmyślam plan, gromadzę fundusze i zobaczymy co z tego wyjdzie. Swing Heil!
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńPierwsza informacja o koncercie, to taki trochę chwyt marketingowy. A fakty są takie, że Rocksteady 7 zagrają w składzie:
David Hillyard - saksofony Gigi "Mr. T-Bone" De Gaspari - puzon Larry McDonald - instrumenty perkusyjne Rolf Langsjoen - trąbka (The Moon Invaders) Matthew Hardison - gitara (The Moon Invaders, The Caroloregians) Jean Derby - bas (The Caroloregians) Nicolas Leonard - perkusja (The Moon Invaders, The Caroloregians) Co nie zmienia faktu, że i tak planuję się wybrać.
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńZagra jeszcze The Mighty Fishers z Węgier. Otwarcie klubu 21:00, bilet 13 €, czyli Skanking Night nr 55.
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 Wiedeń
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńZ informacji, która dopiero co pojawiła się na stronie klubu wynika, że dojdzie do jeszcze jednego koncertu. Ma to być Mr. T-Bone and the Moon Invaders jako oddzielny występ. Zapowiada się fajna biba.
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 Wiedeń@jareg: ile w sumie kosztuje cię taki wypad na gig do Wiednia (nie licząc biletu na koncert)?
![]()
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 Wiedeńzajebisty jest polskibus.com
sprawdzalem niedawno daty na wyrywki to kato - wieden bylo za ~60zl w jedna strone. Taniej niz pkp do warszawy ;] Skank non stop! Skank 'till you drop! // http://koncerty.net.pl
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńTam od Was Polskibus to najlepsza sprawa. Ja niestety mam nieco utrudnione zadanie, ale i tak wychodzi ok. 170 zł w obie strony. Na dodatek większa część podróży w luksusowych warunkach.
Re: Dave Hillyard & The Rocksteady 7 i goście - 7.12.2011 WiedeńReklama dźwignią handlu i było inaczej niż pierwotne zapowiedzi, co nie zmnienia faktu, że koncert zdemolował mnie doszczętnie. Zaczęli The Mighty Fishers. To znakomity cover band. Nie wiem czy grali coś swojego. Leciały za to same klasyki ery rocksteady. Coś pięknego. Bez dęciaków, za to na dwie gitary i rewelacyjne klawisze. No i sześć osób śpiewających. Dwóch wokalistów, wokalistka, w której nie omieszkałem z miejsca się zakochać
Po Węgrach bardzo krótka przerwa, a potem nastąpił Armagedon. Co Oni ze mną biednym zrobili. Szczęka poleciała i do teraz nie znalazła się. Oni, czyli Dave Hillyard - saksofon tenorowy, Luigi "Gigi" De Gaspari, czyli Mr. T-Bone - puzon, Rolf Langsjoen - trąbka (The Moon Invaders), Larry McDonald - bongosy, Marco Gentile - gitara (The Young Lions), Jean Derby - bas (The Caroloregians) i Nicolas Leonard - perkusja (The Moon Invaders, The Caroloregians). Od pierwszych sekund koncertu nie mogłem uwierzyć, że ja to słyszę. Dobrze, że Węgrzy nie mieli dęciaków, bo jak dobrze by nie zagrali, z mistrzami nie mieli szans. Półtorej godziny szaleństwa i muzycznego orgazmu. Do tego "A Hard Days Night" Bitelsów zaśpiewane przez T-Bona i "Kingston Town" przez Larrego McDonalda, bezcenne. Mini blok Mr. T-Bona, znaczy zapowiedź jego styczniowego koncertu, też był. Zresztą... nic więcej nie napiszę. Takie koncerty trzeba przeżyć osobiście, a nie czytać o nich siedząc wygodnie w bamboszach przed monitorem. I do tego wszystkiego ten after. Ludzi mniej niż na Hotknives, ale przecież to środek tygodnia. I co? Nic, po koncertach parkiet pełny. Ja wychodziłem z klubu ok. 3:30, bo już nie miałem siły, a zabawa trwała w najlepsze. Jeśli koncerty ska to tylko w Wiedniu.
Posty: 10 • Strona 1 z 1
Kto przegląda forumUżytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość |





