Freedom Sounds Festival 2019

Już tylko kilka dni zostało do 7. edycji festiwalu Freedom Sounds. Wielokrotnie pisaliśmy, że to chyba nasza ulubiona cykliczna impreza w rytmach ska, rocksteady i reggae. Wiosenny klubowy festiwal w Kolonii zdecydowanie zasłużył sobie na to miano. Mieliśmy okazję być tam już trzy razy i zawsze było po prostu doskonale. Poprzeczka zawieszona jest naprawdę wysoko, ale tegoroczny skład pozwala oczekiwać kolejnych rekordów.

Nie będę jakoś przesadnie rozpisywał się nad tegorocznymi atrakcjami muzycznymi, ale oprócz plakatu chętnie przedstawię Wam kilka personalnych rekomendacji, które powinny pchnąć Was w najbliższy weekend do naszych zachodnich sąsiadów.

Wiele nazwisk i zespołów powyżej ma taką rozpoznawalność, że naprawdę nie trzeba pisać nic więcej. El Bosso i Ping Pongs, Dub Pistols, Prince Fatty i Horseman, Top Cats ze specjalnym hołdem dla Prince’a Bustera, Johnny Clarke & The Soothsayers. Winston McAnuff i Fixi – górna część plakatu naprawdę mówi sama za siebie.

Z tego zestawu szczególnie gorąco polecam Natty Bo i jego ekipę. Ten tribute ma w moim odczuciu olbrzymi potencjał na koncert festiwalu. Top Cats na Freedoms Sounds już grali i wierzcie mi, kiedy mówię, że była to prawdziwa petarda. Czy tym razem będzie podobnie? Ja nie mam wątpliwości, ale przekonamy się o tym już w sobotę.

Odrobinę niżej widzimy Eastern Standard Time. Tu może być naprawdę ciekawie. Nie dość, że to absolutnie górna ska-jazzowa półka, to jeszcze zespół z Waszyngtonu dopiero co wydał pierwszy od 14 lat studyjny materiał.  Na pewno będzie obszernie prezentował piosenki z „Time for Change” na scenie Essigfabrik. Gdyby ktoś do Kolonii jednak nie dotarł, będzie też okazja by złapać EST w Polsce – 7 maja w Zduńskiej Woli i 8 maja w Krakowie.

The Steady 45s w ostatnich latach wyrobili sobie taką markę, że aż czuję niezręcznie komplementując ich jeszcze bardziej. W kapeli nastąpiły niedawno poważne zmiany. Odszedł znany z dotychczasowych nagrań wokalista. Bardzo jestem ciekaw jak chłopaki ogarniają koncerty w nowej sytuacji. Nagrania dostępne w internecie pozwalają na sporą dawkę optymizmu. Nie mogę się doczekać.

Ostatnia z wyróżnionych na plakacie nazw to Jesse Wagner & The Badasonics. Tego całego Jessego to chyba kojarzycie. Jest taki zespół The Aggrolites i gość tam śpiewa z 15 lat co najmniej. Nawet ostatnio zapowiedzieli chyba jakiś nowy album. W każdym razie oprócz Aggro Jesse wyżywa się w rozmaitych innych projektach. Tym razem mowa o kooperacji z Badasonics, czyli zespołem powiązanym z labelem Badasonic Records. Wspominaliśmy o nim między innymi przy okazji ubiegłorocznej premiery krążka Caz Gardiner & The Badasonic. W skład kapeli wchodzą członkowie Moon Invaders i Caroloregians, a skojarzenie ich muzyki z głosem Jessego pozwala oczekiwać prawdziwych fajerwerków.

Niech nie zmyli Was mniejszy font, którym napisano nazwy wykonawców poniżej. Tam nieraz dawało się znaleźć najciekawsze argumenty by pojawić się w kwietniu w Kolonii.  W tym roku również nie brak tam muzycznych perełek.

Le Grand Miercoles traktuję tu w kategoriach prawdziwej sensacji. Wieloletni, uważni czytelnicy RudeMakera mogą pamiętać, że pisaliśmy o tej ekipie już w 2011 roku.  Co ciekawe, od tamtej pory Hiszpanie nigdy nie pojawili się w naszej części Europy. Tym bardziej wyjątkowa jest nadchodząca okazja, by zapoznać się na żywo z ich propozycją na westernowy miks rocksteady i surfu, który sami nazywają surf-steady. Szykujcie kowbojskie kapelusze, to będzie poważne rodeo.

Void Union to po prostu doskonały zespół, którego obecność na Freedom Sounds cieszy mnie jak mało co. Kiedy 7 lat temu grali w Warszawie frekwencja delikatnie rzecz ujmując była bardzo skromna i niezależnie od rewelacyjnego koncertu zostało mi wrażenie, że zespół nie dostał od nas tego na co zasłużył. W Kolonii na pewno będzie inaczej. Bardzo cieszę się na myśl, że już niedługo znów usłyszę na żywo wszystkie kawałki znane z „Higher Guns”. Gościnnie z kapelą ma wystąpić na wokalu Riki Rocksteady, spodziewam się więc też jakiś fajowych nowości.

Los Apartementos to na tym festiwalu właściwie gospodarze. Lokalny zespół, który postanowił sięgnąć do prawdziwych korzeni. Nie ska, nie reggae, nie rocksteady – ich repertuar to najprawdziwsze mento. I to nie byle jakie. Panowie wydali w tym roku nakładem JumpUp Records winylowego longplaya, a Freedom Souds to idealna okazja by się w niego zaopatrzyć. Bliżej jamajskich klimatów lat 40. i  50. niż na koncercie tej kolońskiej ekipy raczej się nie znajdziecie. Mało kto gra dziś jeszcze takie rzeczy, a już na pewno nie tak dobrze.

Pominąłem w tym wpisie zdecydowanie za dużo wartych uwagi nazw. Zaufajcie mi jednak, że wszyscy zaproszeni wykonawcy trzymają świetny poziom, a ich koncerty będą po prostu super. Elementarną wręcz wartością festiwalu Freedom Sounds i czynnikiem wyróżniającym ich na tle wielu innych jest to, że brak w nim zapychaczy. Oczywiście, że to w dużej mierze rzecz gustu i z pewnością nie każdy wszystko może docenić, ale organizatorzy tego wydarzenia z wyjątkową dbałością podchodzą do składania lineupu i uważnie pilnują by z jednej strony spełniał on wyśrubowane standardy a z drugiej uwzględniał zespoły mniej znane i rozpoznawalne. Powiedzmy sobie uczciwie, dwa dni świetnych koncertów i imprez do rana- nic lepszego nie spotka Was w nadchodzący weekend. Kolonia jest miejscem, w którym chcecie być.

Strona festiwalu
Strona festiwalu na fb
Strona wydarzenia – piątek
Strona wydarzenia – sobota
Bilety

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *