Jr. Thomas & The Volcanos – Rockstone

To wydawnictwo, którego zdecydowanie nie chcecie przegapić. Pochodzący z Minneapolis Junior Thomas czyli Thomas McDowall po przeprowadzce do Kalifornii wraz z muzykiem i producentem Brianem Dixonem sformował 10-osobowy skład The Volcanos i poświęcił się nagrywaniu pięknych, melodyjnych piosenek nawiązujących do złotej ery rocksteady. W efekcie w 2015 roku powstał doskonały wręcz album „Beware”. Po trzech latach panowie poszli za ciosem i 18. października nakładem Colemine Records ukazał się krążek „Rockstone”.

To muzyczny list miłosny skierowany do wszystkiego co kocham

– tak sam Jr. Thomas określił, czym jest dla niego drugi album The Volcanos. Ujmując rzecz w bardziej przyziemne słowa – mamy do czynienia z zestawem dziesięciu niesamowicie wręcz nastrojowych melodii utrzymanych w stylistyce rocksteady i reggae na najwyższym poziomie, których klasę porównać można chyba tylko do pamiętnego albumu The Frightnrs sprzed dwóch lat.

By dodatkowo zachęcić Was do sięgnięcia po ten krążek wspomnę jeszcze o składzie The Volcanos. Jeśli przy czytaniu listy poniżej przychodzą Wam na myśl nazwy takie jak Aggrolites, Hepcat, See Spot, Expanders, Inciters, Western Standard Time, czy nawet JD McPherson – nie jesteście w błędzie, a taki zestaw powinien mówić sam za siebie. Przy tej rangi obsadzie, produkt zdecydowanie ma szanse być z tych mocno luksusowych.

Jr. Thomas – vocals/guitar
Brian Dixon – rhythm guitar
Scott Abels – drums/percussion
Chiquis Lozoya – bass/backing vocals
Dan Boer – organ/piano
Raynier Jacildo – piano/backing vocals
Zac Pike – lead guitar
John Butcher – backing vocals
Alex Desert – backing vocals
Brian Wallace – saxophone
Tom Cook – trombone

Lista piosenek:

  1. What A Shame
  2. Chin Up
  3. Mr. Harriott
  4. Til You’re Gone
  5. Rockstone
  6. Brian Wilson
  7. 2nd Time Around
  8. Phony Ones
  9. Cold Smiles
  10. Forever

Płyta zdołała w ostatnim tygodniu października wspiąć się na pierwsze miejsce rankingu magazynu Billboard w kategorii albumów reggae, a czuję, że w moim prywatnym rankingu będzie w ścisłej czołówce jeszcze bardzo długo. Dostępna jest w formie limitowanego – pomarańczowego i standardowego – czarnego winyla, kasety, CD i w wersji cyfrowej, na przykład na Spotify.

Uwadze kolekcjonerów polecamy też promującą LP limitowaną siódemkę Chin Up/Spellbound wydaną jeszcze w sierpniu.

Tu i ówdzie wciąż da się ją znaleźć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *