The Chancers – Trigger warning

Czesko-angielska formacja The Chancers plasuje się wysoko wśród najbardziej wytrawnych wyjadaczy praskiej sceny. Każdy, kto miał okazję widzieć ich na żywo, na pewno zapamiętał charakterystycznego – niewielkiego wzrostu, lecz wielkiej charyzmy – wokalistę tej kapeli. Zespół gra nieprzerwanie od ponad 17 lat i choć niektórzy jego członkowie z dużym prawdopodobieństwem noszą już po kieszeniach viagrę, ani im w głowie kończyć z rude boy stylem.

Kontynuuj czytanie „The Chancers – Trigger warning”

The Bartenders – No Ordinary Love

Czy jest w tym kraju osoba słuchająca ska, która nie zna zespołu The Bartenders? Jeśli tak, to lepiej – dla takiego delikwenta, rzecz jasna – by głośno nie przyznawał się do swej niewiedzy, ba! wręcz ignorancji.

The Bartenders bowiem po raz kolejny udowodnili, że są złodziejami czasu. Człowiek wkłada płytę do odtwarzacza, by przesłuchać raz czy dwa, a tu 3 godziny później w głośnikach wciąż to samo. I nie nudzi się ani trochę, o nie!

Kontynuuj czytanie „The Bartenders – No Ordinary Love”

Yellow Cap – Pleasure

Yellow Cap to zespół pochodzący z niemieckiego Görlitz. Został założony w 1998 r. i od tamtego czasu wydał 4 studyjne albumy. 17 stycznia premierę miał kolejny – „Pleasure”, wydany nakładem Pork Pie.

Przyznać muszę, że jest to mój pierwszy kontakt z Yellow Cap, a przynajmniej pierwszy dłuższy. Płytę dostałem jeszcze przed premierą, więc gruntowanie ją przesłuchałem. „Pleasure” to 14 utworów (oprócz ska usłyszymy tu trochę soulu, latino i reggae) zaśpiewanych po angielsku, niemiecku oraz portugalsku. Całość w przeważającej części utrzymana w średnim tempie, bez tak charakterystycznej dla wielu niemieckich zespołów „kwadratowości” (a może takową gębę niemieckim zespołom swego czasu przyprawiły, popularne także w Polsce, kapele w rodzaju No Sports, Skaos czy Moskovskaya? – to już pytanie do fascynatów niemieckiej ska-sceny).

Kontynuuj czytanie „Yellow Cap – Pleasure”

Dr. Ring Ding Ska-Vaganza – Sammy Don’t Go Out No More b/w Crazy

Dr. Ring Ding to persona ogólnie znana w ska i reggae światku muzycznym, zarówno europejskim (w tym polskim), jak i światowym. Nie tylko dzięki swoim albumom – solowym i z The Senior Allstars, ale i kooperacjom (tak nagraniowym, jak i koncertowym) z artystami z różnych stron świata, dość wspomnieć choćby o Jamajczykach – i to tych pierwszoligowych – pokroju Doreen Shaffer, Derrick Morgan, Ken Boothe i Lord Tanamo, polskich The Bartenders i Dreadsquadzie, Oldies But Rudies z Hiszpanii, holenderskim Rotterdam Ska-Jazz Foundation (płyta „Today’s Special” wydana pod szyldem Kingston Kitchen!), słowackim Polemic czy też ostatnio fińskim The Blaster Master.

Kontynuuj czytanie „Dr. Ring Ding Ska-Vaganza – Sammy Don’t Go Out No More b/w Crazy”

Rude Boy George – Take On EP

Co stanie się, gdy pewnego dnia spotka się grupa fanów jamajskich brzmień, która nie potępia jednak w czambuł muzyki, która lata swej świetności – a mowa tu o końcówce lat 70. i początku 80., kiedy triumfy święciło new romantic – ma już dawno za sobą? Wtedy, szanowni czytelnicy, powstaje twór o nazwie Rude Boy George (drugą opcją było Flock Of Scooters). Podobieństwo do pseudonimu wokalisty Culture Club Boy George’a bynajmniej nie jest przypadkowe, wszak dżentelmen ów – znany z takich hitów, jak „Karma Chameleon” czy „Do You Really Want to Hurt Me” – jest niemalże ikoną ruchu new romantic.

Kontynuuj czytanie „Rude Boy George – Take On EP”

The Delegators – Minus One b/w I Didn’t Mean To Break Your Heart

The Delegators to brytyjski zespół grający ska, rocksteady i early reggae z nutką motownskiego soulu. Został założony w 2008 r. w Londynie i ma na koncie kilka singli, epkę oraz album „All Aboard, wydany niespełna miesiąc temu. W czerwcu tego roku nakładem BandaSka Records, nowego europejskiego labelu – o którym trochę więcej za chwilę – ukazał się siedmiocalowy singiel tego zespołu. Singiel, który bez wątpienia można uznać za jedno z najlepszych wydawnictw ska w tym roku!

Kontynuuj czytanie „The Delegators – Minus One b/w I Didn’t Mean To Break Your Heart”

Sari Ska Band – Nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego

„Nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego”, takim oto przewrotnym tytułem swojego drugiego albumu może pochwalić się Sari Ska Band. No, można powiedzieć że teraz należy iść szukać nawoływania do przemocy w tekstach, bo jak to Polska, to i wypadałoby nie mieć dystansu.

Do rzeczy, najnowsze wydawnictwo SSB, jak na polskie warunki, jest całkiem świeże, bo z ostatniego roku świata, tj. 2012. Materiał został zrealizowany w studiu No Fear Records. Jako że jest to drugi krążek to można by coś powiedzieć na temat rozwoju, jego braku albo roszadach personalnych. To może tylko o rozwoju – jest w cholerę, wszystko brzmi dojrzalej, teksty także, i myślę że tym pozytywnym akcentem zakończymy akapit „ogólnikowy”.

Kontynuuj czytanie „Sari Ska Band – Nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego”

Too Spicy – We Might Be Broke…

Na początek kilka słów na temat naszego dzisiejszego bohatera. Too Spicy to młody, bo istniejący raptem 3 lata, zespół pochodzący z South Shields w północno-wschodniej Anglii. W grudniu 2011 r. wydali swoją debiutancką epkę. Jutro premiera drugiej epki, „We Might Be Broke…”, która – podobnie jak debiutancki materiał – ukaże się dzięki North East Recordings.

Kontynuuj czytanie „Too Spicy – We Might Be Broke…”

Majestic – Przyzwoita

Istniejący od 2004 r. gdański Majestic właśnie wydał swoją drugą płytę. Biorąc pod uwagę, że rzecz dzieje się na naszym skromnym rynku, już sam ten fakt godny jest odnotowania. Zespół dużo koncertuje, ale głównie w okolicach Wybrzeża. Szerszej publiczności dał się poznać w 2006 r. podczas Ostróda Reggae Festival, gdy został laureatem konkursu młodych zespołów. Byłem na tym koncercie i pamiętam, że kapela rzeczywiście wyróżniała się na tle innych wykonawców. Publiczność porwała żywiołową mieszanką reggae i ska zagraną z koncertowym powerem. A konkurencję miała poważną (np. Naaman, Make Progress czy Dubska). Wtedy ich występ był bardzo odświeżający. W nagrodę zespół otrzymał możliwość nagrania debiutanckiej płyty, która ukazała się w 2007 r. i została dołączona do 5 numeru magazynu Free Colours. Zatytułowana roop rege utrzymana była w stylistyce, właśnie polskiego rege, w dobrym tego słowa znaczeniu, czyli bez pseudo rastafariańskiego zadęcia, i udawania, że muzycy urodzili się na Jamajce. Jak to z debiutami bywa, pewne braki ma, ale do dzisiaj słucha się jej całkiem przyjemnie.

Kontynuuj czytanie „Majestic – Przyzwoita”

VA – Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)

W ubiegłym roku, dokładnie 6 sierpnia, Jamajka obchodziła półwiecze swojej niepodległości. Z tej okazji na całym świecie odbyło się wiele okolicznościowych imprez i koncertów (np. „Respect Jamaica 50” w Londynie), a także wydano płyty, zadedykowane temu wydarzeniu, m.in. „Jamaica 50” The Tennors, 5-płytową kompilacja „Freedom Sounds” Trojan Records czy 3-płytową „Out Of Many, 50 Years of Reggae Music” VP Records.

Kontynuuj czytanie „VA – Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)”

Treskantalites – EP

Hiszpania**, zdaje się, posiada obecnie najpłodniejszą w Europie scenę jamajską. Multum jest tam zespołów grających ska, rocksteady, reggae czy jamajski jazz, zarówno tych z długim stażem, znanych także poza granicami kraju, jak i tych młodych, dopiero zaczynających swoją przygodę z muzyką. Dość wspomnieć choćby o The Pepper Pots, Red Soul Community, Smooth Beans, The Oldians, The Kinky Coo Coo’s, El Último Skalón czy Kriptolites.

Kontynuuj czytanie „Treskantalites – EP”

Marcia Griffiths – Marcia Griffiths and friends

30 października ubiegłego roku wytwórnia VP Records wydała dwupłytową kompilację pt. „Marcia Griffiths and friends”, na której znalazło się 38 utworów, w przeważającej większości duetów, Queen of Reggae z artystami reprezentującymi kilka jamajskich (z drobnymi wyjątkami, bo jest też pewien wokalista z Niemiec) pokoleń. Obok takich weteranów, jak Bob Andy (rocznik ’44), John Holt (’47), Bunny Rugs (’48), znaleźli się Tony Rebel (’62), Mikey Space (’65), a także Buju Banton (’73), Busy Signal (’79) i Exco Levi (’83). Pełen przekrój zarówno przez metryki, jak i gatunki muzyczne: od dancehallu, przez roots reggae, po lovers rock. A wszystko to połączone osobą Marcii Griffiths. No, jeszcze wspólnym mianownikiem jest Donovan Germain (właściciel Penthouse Records), producent 37 z 38 numerów, ale mniejsza o niego. Gwiazdą jest tu ONA, nawet gdy jest na drugim planie.

Kontynuuj czytanie „Marcia Griffiths – Marcia Griffiths and friends”

Gigantes Magneticos – Jamaica Old School

Jeśli zapytałbym o zespół z Argentyny grający ska lub early reggae wśród odpowiedzi – zakładam, że kilka by się pojawiło – znalazłyby się takie takie zespoły, jak Los Fabulosos Cadillacs, Los Chiflados, Satelite Kingston czy – z tych nowszych – Los Aggrotones i Ska Beat City. Szansa, że ktoś wymieniłby zespół, którego dotyczy ten tekst jest naprawdę niewielka.

A to błąd! I to wielki. Przejdźmy zatem do rzeczy, do pochodzącego z Buenos Aires Gigantes Magneticos. Zespół ten istnieje raptem od niecałych 2 lat, jednakże jego członkowie – klawiszowiec Juan Pedro Oholeguy, gitarzyści Carlos Alvarado i Damian Rocha, basista Nico Uccello oraz perkusista Esteban Descalzo – działają na argentyńskiej scenie ska/reggae nie od dziś, chociażby w wymienionych wcześniej Los Aggrotones i Satelite Kingston, a także Humanidub, Papas Ni Pidamos, Smocking Flamingo i innych.

Kontynuuj czytanie „Gigantes Magneticos – Jamaica Old School”

Make Progress – Wiele dróg

W zalewie mniej lub bardziej plastikowego dancehallu, ciężko czasem wyłapać coś ciekawego, rootsowego. Taki właśnie jest MAKE PROGRESS, reggae’owy zespół założony przed 12 laty w Rucianem-Nidzie. Jeśli jeszcze o nim nie słyszeliście to jak najszybciej musicie zapoznać się z jego muzyką. A okazja jest nie byle jaka, bowiem – jak informowaliśmy – nieco ponad miesiąc temu ukazał się ich debiutancki album pt. „Wiele dróg”.

Kontynuuj czytanie „Make Progress – Wiele dróg”

Jimmy Cliff – Sacred Fire EP

Mimo, iż płyta miała premierę nieco ponad tydzień temu (dokładnie 29 listopada) to już we wrześniu wiedziałem, że w najgorszym wypadku będzie tylko dobra. Skąd ta pewność, mógłby ktoś zapytać. Właśnie wtedy zaprezentowano jeden z utworów i to nie byle jaki, bo jeden z największych przebojów The Clash, właściwie to jeden z największych hitów w historii punk rocka. Tak, tak – chodzi o „Guns of Brixton„.

Kontynuuj czytanie „Jimmy Cliff – Sacred Fire EP”

Las Melinas – The Best Of 2008-2011

Formacja skankerska z Trzebiela, Żar i Ornety wydała swój debiutancki album o jakże przewrotnym tytule „The Best Of…”. Bardzo ucieszyłem się z tej płyty. Zmęczony już jestem tym całym early, dirty czy jak go jeszcze zwał, rege. Soulu też mam dość. Fajny jest, ale ileż można. Dzięki Las Melinas otrzymujemy płytę z radosnym ska bez zadęcia. To znaczy zadęcie jest, ale w trąby. Mamy tu dwa puzony, dwie trąbki i saksofon. I o dziwo, sekcja dęta, mimo że tak liczna, całkiem dobrze brzmi, co nie zawsze jest regułą. Dęciaki grają big bandowo, a częste, na dodatek świetne, solówki, dodają muzyce kolorytu. Przyjemnie posłuchać.

Kontynuuj czytanie „Las Melinas – The Best Of 2008-2011”

Ziggie Piggie, Robert Brylewski, Skadictator – 15:19

Na EP-ce znajdują się 4 utwory – 3 covery plus drum’n’bassowa wersja jednego z nich. 15:19 to także czas trwania płyty.

Ciekawa jest zwłaszcza historia „The Pied Piper” – utworu śpiewanego przez Gabrielę „Gabi” Budzianowską. Napisał go, w latach 60. ubiegłego wieku, duet Steve Duboff i Artie Kornfeld. Mimo, iż największą furorę utwór ten zrobił w wykonaniu brytyjskiego piosenkarza Crispiana St. Petersa, to nie można zapominać, iż to właśnie Duboff i Kornfeld, pod nazwą The Changin’ Times, jako pierwsi wykonali „The Pied Piper”. W 1965 r. Philips Records wydał singiel, na którym znalazł się tenże utwór (na drugiej stronie umieszczono „Thank You Babe”).

Kontynuuj czytanie „Ziggie Piggie, Robert Brylewski, Skadictator – 15:19”

Mark Foggo – MAD

Długo zbierałem się do napisania tej recenzji. Z jednej strony nie lubię pisać o płytach, które mi się nie podobają, z drugiej miałem trudności z określeniem własnego stosunku do najnowszego dzieła Marka Foggo. No właśnie. Gdybym od razu zwrócił uwagę na fakt, że płyta sygnowana jest wyłącznie nazwiskiem artysty, a na okładce brakuje towarzyszących mu w ostatnich latach The Skasters, może szybciej znalazłbym klucz do właściwego jej odczytania. Wygląda na to, że w szufladce, do której wpycha się Foggo, jest dla niego ciut za ciasno. Dlatego od czasu do czasu poszukuje nieco innej formuły, która pozwoli na oddanie tego co mu w duszy gra.

Kontynuuj czytanie „Mark Foggo – MAD”

Sakra – Lek na duszę – premiera

W dniu dzisiejszym swoją premierę ma debiutancki album wrocławskiej Sakry. Zespół ten to siedem bardzo kontrastowych osobowości muzycznych, które postanowiły połączyć siły w nurcie szeroko pojętego ska, reggae i rocka. Owocem ich sześcioletniej już pracy jest debiutancka płyta „Lek na duszę”, której – na szczęście dla nielubiących monotonii słuchaczy – nie da się łatwo wrzucić do jednej gatunkowej szuflady. Trzynaście mocno zróżnicowanych stylistycznie utworów łączy charakterystyczna dla Sakry energia, jednak płyta jako całość to kolorowy obiad z wielu dań. I o dziwo wcale nie ma się po nim zgagi- przeciwnie, nabiera się ochoty na jeszcze.

Kontynuuj czytanie „Sakra – Lek na duszę – premiera”

Skadictator & Upbeat Quartet – The Almighty Ska Stone Quest!

Pod koniec sierpnia bieżącego roku Skadyktator wraz z Upbeat Quartet ruszyli na podbój Hiszpanii. Z tej okazji przygotowali epkę mającą pomóc w promocji przedsięwzięcia. Zespół w składzie: Skadyktator – wokal, Paweł Biedrzycki – gitara, Andrzej Mikulski – klawisze, Janusz Rutkowski – bas, Bartek Szemis – instrumenty perkusyjne i bębny oraz Mikołaj Tabako – trąbka, umieścił na płytce pięć utworów.

Kontynuuj czytanie „Skadictator & Upbeat Quartet – The Almighty Ska Stone Quest!”

Mighty Mighty Bosstones – Pin Points and Gin Joints

Pin Points & Gin Joints (grudzień 2009) to już ósma płyta długogrająca zespołu, który można ubóstwiać lub przeklinać, ale z pewnością trzeba znać. Bostońscy giganci, będący razem od roku 1983 mają za sobą długą drogę, pytanie – co przed nimi? Jeśli miałoby się to oceniać na podstawie ich najnowszego albumu, z przykrością stwierdzam – niewiele. Bardzo entuzjastycznie przyjęłam wieść o reaktywacji kapeli w roku 2007, kiedy to wypuścili płytę Medium Rare z niepublikowanymi dotychczas numerami, jednak nowy materiał z 2009 dosyć mnie rozczarował. Oczywiście nie powinnam spodziewać się po niemal pięćdziesięcioletnich już chłopakach , że zaserwują nam płytę w stylu Let’s face it (1997), z której praktycznie każdy utwór z miejsca stawał się przebojem, ale…

Kontynuuj czytanie „Mighty Mighty Bosstones – Pin Points and Gin Joints”

The Puppini Sisters – The Rise & Fall of Ruby Woo

„The Rise & Fall of Ruby Woo” to drugi album londyńskiego tria, w skład którego wchodzą dwie Brytyjki, Stephanie O’Brien i Kate Mullins, oraz Włoszka – Marcella Puppini. Choć wszystkie oprócz śpiewania grają także na instrumentach wspomaga je trzech instrumentalistów: kontrabasista „Mister Mister”, obsługujący fortepian oraz instrumenty perkusyjne „Two Toms” oraz „Ol’ Mar” grający na gitarze, mandolinie i pandeiro. Ich udział ma niebagatelny wpływ na brzmienie albumu, wszak przekrój instrumentarium jest dość szeroki – od kontrabasu, poprzez skrzypce, po trójkąt.

Kontynuuj czytanie „The Puppini Sisters – The Rise & Fall of Ruby Woo”

V/A – Boss Sound Stormers / Boss Sound Boosters

Nie jestem wielkim fanem składaków, ale czasem robię wyjątki. Za niewielkie bowiem pieniądze można otrzymać zestaw utworów, będący wizytówką jakiegoś zespołu, wytwórni czy kierunku w muzyce. A po zapoznaniu się z nimi podjąć decyzję co do dalszych poszukiwań fonograficznych.

Tak jest w wypadku dwóch japońskich płyt będących niewielkim przekrojem współczesnego skinhead reggae. Zawartość pierwszej, wydanej w 2007 r. Boss Sound Stormers, to 14 utworów prezentowanych przez 7. wykonawców. Na drugiej, Boss Sound Boosters z 2008 r. mamy 6 zespołów i 13 utworów.

Kontynuuj czytanie „V/A – Boss Sound Stormers / Boss Sound Boosters”