The Up Beat – A Documentary on Utah Ska

W końcu trafiła w moje ręce elegancko wydana płytka dvd, zatytułowana ‚The Up Beat’. Dla nie wtajemniczonych, śpieszę z wyjaśnieniem, jest to film dokumentalny poświęcony tematowi raczej minionej już świetności ska w amerykańskim stanie Utah. Wydawnictwo może i nieco egzotyczne w poruszanej tematyce, jednak zapewniam, że rodzimi autorzy wielu muzycznych dokumentów mogliby się od twórców tego filmu wiele nauczyć. Pierwszą miłą niespodzianką, której w gruncie rzeczy zupełnie nie odnotowałem przy zamówieniu, okazał się fakt, że w środku znalazłem nie jeden, ale dwa krążki. Drugi zapełniony został soundtrackiem solidnie ilustrującym treść filmu i stanowiącym doskonałe wręcz uzupełnienie dvd.

Kontynuuj czytanie „The Up Beat – A Documentary on Utah Ska”

The Dendrites – Mountain Standard Time

Dawno nie miałem już do czynienia z w pełni instrumentalnym albumem, który wyszedłby od zespołu o nazwie pozostającej zagadką. Tym bardziej zainteresowała mnie nowa pozycja dostępna w katalogu Megalith Records. The Dendrites.. trzeba od razu przyznać, że nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tą kapelą, a nawet znaczenie jego nazwy, przed sprawdzeniem w internecie nie było całkiem oczywiste. W tym miejscu, zanim padną jakiekolwiek argumenty, należy zaznaczyć, że mimo iż Dendrites w gruncie rzeczy dopiero raczkują na scenie, nie ma żadnych powodów, dla których można by beztrosko sobie odpuścić ich pierwszy w dorobku album ‚Mountain Standard Time’.

Kontynuuj czytanie „The Dendrites – Mountain Standard Time”

Channel One – Pose & Posture

Z dużą dozą pewności mogę założyć, że mało kto nad Wisłą miał do czynienia z amerykańskim zespołem Channel One, który właśnie wydał nakładem Megalith Records swój pierwszy krążek „Pose & Posture”. Kapela powstała w 2007 roku w Texasie, a założyli ją członkowie popularnych w tym regionie w latach 90. zespołów The Resistors i Spies Like Us. Ich drogi rozeszły się dość dawno temu. Recenzowana płyta stanowi więc swego rodzaju ‚family reunion’. Śmiem twierdzić, wnioskując z ostatecznego kształtu płyty, zarejestrowanej podczas dwóch, oddzielonych trzymiesięczną przerwą sesji, że panowie musieli mieć dużą frajdę z nagrywanego materiału. Pozwala to mieć nadzieję na dłuższą żywotność tego projektu, który rzuca nowe światło na szeroko pojęty temat ska-propagandy.

Kontynuuj czytanie „Channel One – Pose & Posture”

Ryan Scroggins and the Trenchtown Texans

Jakiś czas temu (dokładniej mówiąc na początku 2007 roku), za sprawą jednego z wątków na forum, przemknęła mi przez komputer strona myspace amerykańskiego zespołu Ryan Scroggins and the Trenchtown Texans. Jeżeli dobrze pamiętam oferowała wówczas standardowy w tym serwisie repertuar kilku bardzo przyjemnie brzmiących piosenek (szczególnie jak na zupełnie nieznaną kapelę). Jak się okazuje, niewiele później, bo latem 2007 zespół wydał debiutancką i jak dotąd jedyną płytę, która od kilku dni nie daje mi spokoju. Ska i reggae w takim wydaniu to prawdziwy rarytas. Nie co dzień przecież zdarza się, żeby muzycy poruszający się w tych gatunkach muzycznych tak ochoczo sięgali po stylistykę country czy południowoamerykański folk. Kto więc jest odpowiedzialny za tak nieoczekiwany mariaż stylów?

Kontynuuj czytanie „Ryan Scroggins and the Trenchtown Texans”

No. 1 Station – Boss Beat

Jako, że jeszcze w grudniu ubiegłego roku w ogóle nie słyszałem o zespole No. 1 Station, byłem co najmniej zaskoczony ich rewelacyjnym występem w londyńskim klubie Hootananny. Pomimo że grali w mocno okrojonym składzie, prezentowali naprawdę imponujące brzmienie, które jak się później okazało, na ich najnowszej płycie sprawia jeszcze lepsze wrażenie, czyniąc wydane przez Rockers Revolt „Boss Beat” jedną z większych niespodzianek minionego roku.

Kontynuuj czytanie „No. 1 Station – Boss Beat”

Ken Guru & The Highjumpers – The sound of…

Gdyby nie fakt, że pochodzącym z Drezna Ken Guru & The Highjumpers przyszło dzielić swego czasu scenę ze szczecińską Vespą, zapewne nigdy nie usłyszałbym o tym zespole. Straciłbym tym samym możliwość poznania naprawdę interesującej grupy, na nadmiar których w ostatnich latach Niemcy narzekać nie mogą. Szczęśliwości splotu okoliczności, który doprowadził do zapoznania się przeze mnie z recenzowaną płytą dopełnia fakt, iż jest to własne wydawnictwo zespołu. Gdyby wszystkie kapele wypuszczały płyty w podobny sposób, to żadne wytwórnie nie byłyby potrzebne. Ot, niemiecki perfekcjonizm.

Kontynuuj czytanie „Ken Guru & The Highjumpers – The sound of…”

The Bartenders – EP

Ponad dwa i pół roku musiało minąć od pierwszego koncertu, by zespołowi The Bartenders udało się wydać pierwsze nagranie. Okazało się ono zawierającą trzy kawałki EP-ką wydaną w formie zgrabnego digipacka, która jedynie podsyca apetyt na prezentowane przez zespół granie i zdecydowanie nie zaspokaja związanego z nim pragnienia. Niezależnie od faktu, że sesja nagraniowa miała miejsce pod koniec 2007 roku, skład uległ od tamtej pory widocznym zmianom, a poziom muzyczny bandu poszybował w górę, wszystkie trzy numery prezentują się naprawdę imponująco. Warto zaznaczyć, że są to w pełni autorskie kompozycje co cieszy tym bardziej, że Bartenders przyzwyczaili nas do równie częstego, co umiejętnego korzystania z pojęcia ‚cover’.

Kontynuuj czytanie „The Bartenders – EP”

The Caroloregians – Pum Pum Hotel

Nie należę do zwolenników spiskowej teorii dziejów, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że nagły wysyp zespołów hołdujących wczesnej odmianie reggae napędzany jest popularnością The Aggrolites. Z poziomem ukazujących się nagrań bywa zazwyczaj dość dobrze, a Belgowie z The Caroloregians z pewnością należą do czołówki europejskiej sceny. Doświadczenie części muzyków wyniesione z The Moon Invaders musiało zaprocentować, w wyniku czego Grover mógł wypuścić na światło dzienne drugi album wspomnianej kapeli bez cienia żenady. Czy udało się jednak zdetronizować bardziej utytułowanych Amerykanów?

Kontynuuj czytanie „The Caroloregians – Pum Pum Hotel”

Pressure Cooker – What she wants

Historia tego nowojorskiego zespołu w pewnym momencie potoczyła się dość komicznie, ponieważ przebił się on do świadomości słuchaczy za sprawą albumu mającego być miłą odskocznią od standardowego repertuaru. Wydany w 2004 r. „Burning fence” zawierał niemal wyłącznie ska-jazzowe utwory instrumentalne, które miały stanowić hołd kapeli dla klasyków gatunku. Płyta okazała się tak dobra, że nagle w świat poszła wieść o istnieniu nowego ska-jazzowego brylantu gotowego na odkrycie i zawojowanie świadomości słuchaczy. Następne w dyskografii „Future’s history” rozwiało wszelkie wątpliwości, ale odpowiednie wrażenie pozostało, a grupa na trwałe przebiła się do czołówki amerykańskiej sceny.

Kontynuuj czytanie „Pressure Cooker – What she wants”

Alaska – Something in between

Recenzowany album stanowi, nie licząc wydanej w 2005 r. EPki pt. „Claiming Land”, drugą studyjną odsłonę Szwajcarów pochodzących z Zurychu (pierwszą zaś pod szyldem Leech Redda). Jest to propozycja skierowana przede wszystkim do fanów amerykańskiej szkoły ska/rocksteady, którą swego czasu rozsławili w świecie The Slackers. Myliłby się jednak ten, kto spodziewałby się czystego naśladownictwa, albowiem Alaska na brak pomysłów nie narzeka i miejscami bliżej jest jej do jamajskiej klasyki. Aby nie tracić czasu na zbędne kombinowanie z klasyfikacją twórczości rodaków Wilhelma Tella, napiszę tylko jeszcze, iż do dwóch wymienionych powyżej gatunków dochodzą incydentalnie reggae, soul oraz jazz, co zapowiada mieszankę tyleż ciekawą, co urozmaiconą.

Kontynuuj czytanie „Alaska – Something in between”

Vespa – Vespa

Po wielu powtarzających się zapowiedziach wreszcie dostaliśmy do ręki wznowienie na CD debiutanckiej płyty szczecińskiej Vespy, która (ta płyta) dostępna była dotąd jedynie w wydaniu kasetowym. A ponieważ zespół kazał nam długo czekać, więc nie powinni mieć pretensji, że i recenzja ukazuje się w serwisie Rudemaker dopiero po kilku miesiącach od wydania płyty. No dobra, nawaliłem. Kasę za tekst wziąłem, na wycieczkę po Karaibach na koszt grupy pojechałem, a recenzji (oczywiście pozytywnej) nie napisałem. Czas nadrobić zaległości :).

Kontynuuj czytanie „Vespa – Vespa”

Fast Food Orchestra – Urban Menu

Nie jest tajemnicą fakt, że nasi południowi sąsiedzi posiadają w samej tylko stolicy, Pradze, więcej ciekawych kapel niż my w całej naszej polskiej ziemi. Do czołówki praskiej sceny ska i reggae bezsprzecznie należy grająca od roku 1994 formacja Fast Food Orchestra. Zespół nigdy nie dbał specjalnie o swój wizerunek u nas (pierwszy koncert w Polsce zagrali dopiero dwa miesiące temu we Wrocławiu), dali się natomiast świetnie poznać reszcie świata. Chłopaki są w ciągłych rozjazdach i nie mam tu na myśli tego, że grają od czasu do czasu w Nachodzie a czasami aż w Prostějovie – co to to nie, w maju zakończyła się ich trasa po Europie, na którą zaprosił ich Bucket z The Toasters (zajmujący się też promocją ich ostatniej płyty na Stany Zjednoczone), wcześniej wrócili z trasy po Ameryce Południowej. Ich tegoroczna, najnowsza płyta “Urban Menu” została wydana przez Megalith Records i jest czwartą w dorobku.

Kontynuuj czytanie „Fast Food Orchestra – Urban Menu”

Tim Armstrong – A Poet’s Life

Solowa płyta wokalisty Rancid wyszła już ponad ponad rok temu i wielu jest dobrze znana między innymi dzięki temu, że była swego czasu dostępna w całości, włącznie z teledyskami, na majspejsie zespołu. Całość materiału utrzymana jest w stylu balansującym pomiędzy „dirty reggae” (warto nadmienić, że Armstrongowi przygrywa nie kto inny, lecz Aggrolites), a brzmieniami znanymi wcześniej z płyty, „…And Out Come the Wolves”. Muzycy Rancida, szczególnie w ciągu ostatnich paru lat, mają tę właściwość, że regularnie maczają palce w rozmaitych projektach z udziałem innych zespołów. Przy każdym takim nowym wydawnictwie (szczególnie Larsa Fredriksena i Armstronga właśnie) pojawia się pytanie, kiedy w końcu się wyczerpią i nagrają coś bardzo słabego. Na razie jednak, na szczęście, wszystko po staremu.

Kontynuuj czytanie „Tim Armstrong – A Poet’s Life”

Wersja De Lux

Rok 2008 trzeba chyba będzie zapamiętać jako wyjątkowy w rozwoju polskiej sceny ska. Właśnie ukazała się kolejna płyta z tą muzyką, a to za sprawą debiutanckiego albumu Wersji De Lux. Gdynianie swoją twórczość definiują jako mieszankę ska, rock’n’rolla, swingu i reggae. Hm, szczerze mówiąc jakoś tego swingu nie potrafię się dosłuchać. No, może trochę w Dancing. Bardziej odpowiada mi określenie stylu zamieszczone na plakacie zapowiadającym koncert, który promował wydawnictwo, mianowicie 2 Tone. Jak zwał, tak zwał. Najważniejsze, że otrzymaliśmy 13 utworów opartych na charakterystycznym, zachęcającym do tańca i zabawy rytmie.

Kontynuuj czytanie „Wersja De Lux”

Mr. T-Bone & The Young Lions – Heroes

Pan Puzon, czyli Luigi, dla przyjaciół Gigi, De Gaspari, włoski, jakżeby inaczej, puzonista, po raz kolejny zaprasza na muzyczną ucztę. Ten absolwent mediolańskiego konserwatorium Giuseppe Verdiego, niegdyś członek orkiestry symfonicznej im. Verdiego i założyciel szkolnego Civica Jazz Band, po ukończeniu edukacji swoje zainteresowania skierował ku muzyce ska i reggae. Współpracował z takimi zespołami jak Casino Royale, Bluebeaters (do dnia dzisiejszego), Africa Unite, Matrioska czy Vallanzaska. W 2002 roku odbył trasę i nagrał płytę z New York Ska-Jazz Ensemble. Potem postanowił poświęcić się karierze solowej. W tym samym 2002 roku razem z Jamaican Liberation Orchestra wydał płytę That’s it!, której produkcją zajął się Madaski z Africa Unite. Dwa lata później ukazał się album Mr. T-Bone sees America nagrany z All Star Band złożonym z największych sław światowej sceny ska i reggae, a którego producentem był z kolei Victor Rice. Poza wypuszczaniem znakomitych płyt, T-Bone co roku wyrusza w świat w długie trasy, czego efektem jest koncertowy Strictly Live z roku 2007.

Kontynuuj czytanie „Mr. T-Bone & The Young Lions – Heroes”

Makako Jump – Lasciate la mancia al portapizze

Zespół Makako Jump powstał w Trieście, bodajże w 2003 roku. Od tego czasu zagrali blisko 400 koncertów u siebie w kraju jak również w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Czechach, Słowenii i Chorwacji. W roku 2006 wydali debiutancki album Mi queso es tu queso, dzisiaj dostępny już tylko w sklepach sprzedających muzykę w formie cyfrowej. Wiosną bieżącego roku ukazała się druga płyta Włochów, zatytułowana Lasciate la mancia al portapizze. Od początku miałem z nią spory problem. Jak można przeczytać w dziale relacji z imprez, po koncercie w Pradze zespół wydał mi się typowym przedstawicielem włoskiego ska w stylu Arpioni, grającym radosną muzykę do zabawy. Po przesłuchaniu płyty wrażenia miałem nieco inne. Tylko nie do końca potrafiłem sprecyzować jakie. Słuchałem, słuchałem i nic. Podoba mi się ona czy nie?

Kontynuuj czytanie „Makako Jump – Lasciate la mancia al portapizze”

Babylove & the van Dangos – Lovers Choice

Ostatniego dnia czerwca 2008 roku ukazał się na rynku drugi album spadkobierców Furillo, zatytułowany Lovers Choice. W swoim debiucie Run Run Rudie Duńczycy poprzeczkę zawiesili wysoko, był więc lekki niepokój czy przy kolejnym podejściu sprostają wyzwaniu. Nie ma obawy, sprostali. Płyta jest po prostu znakomita. Zanurzona głęboko w zniewalających oparach rocksteady, działa jak balsam na skołataną duszę.

Kontynuuj czytanie „Babylove & the van Dangos – Lovers Choice”

Hoodska Explosive – The Misleading

W związku ze zbliżającym się warszawskim koncertem Tel-Aviv‚skiego zespołu Hoodska Explosive zupełnie niechcący wpadła w moje ręce ich debiutancka płyta „The Misleading”. Zanim jednak o albumie, słów kilka o samym zespole, którego początki sięgają roku 2004. Wtedy to późniejszy basista i wokalista grupy, Haggai Zehavi w zamian za nowy tatuaż podjął się napisania piosenki. Tak właśnie powstało „Skin Ink in Ska”, od którego wszystko się zaczęło. Kiedy kawałek został już napisany, pojawiło się jakże zaskakujące zapotrzebowanie na zespół, który mógłby go zagrać. Ideę grania tradycyjnego ska ochoczo podchwycili Yoav Elkayam (bębny) i Ido Blaustein (perkusja). W przeciągu ponad roku, po rozmaitych zmianach personalnych udało się sformować ostateczny skład, w którym nie zabrakło sekcji dętej (Alon Shacham – saksofon, Nimrod Talmon – puzon) i klawiszy (Lior Romano). Skład ze swoją gitarą uzupełnił jeszcze Benny „Benon” Matalon i zespół po pierwszej serii koncertów w towarzystwie Los Caparos zaczął myśleć o wydaniu płyty.

Kontynuuj czytanie „Hoodska Explosive – The Misleading”

Prague Ska Conspiracy – Life On Ropes

Prague Ska Conspiracy zostało założone jesienią 2005 roku przez grupę młodych ludzi mających mocne postanowienie grać instrumentalne ska w stylu The Skatalites, New York Ska-Jazz Ensemble czy nawet Tokyo Ska Paradise Orchestra. Po kilku miesiącach istnienia spotkali jednak na swej drodze ciemnoskórą wokalistkę Marianę Wesley, dysponującą wspaniałym głosem o soulowym zabarwieniu. Ten dzień był brzemienny w skutkach dla dalszych losów kapeli. Twórczość instrumentalna zeszła na dalszy plan, pozostało ska i rocksteady z wyraźnymi wpływami soulu i r’n’b. Pierwszy koncert w takim składzie zagrali 9 maja 2006 roku w małym praskim klubie Cross. I dalej już się potoczyło. Wiele imprez, występy ze światową czołówką sceny ska i wreszcie, po dwóch latach istnienia, debiutancka płyta.

Kontynuuj czytanie „Prague Ska Conspiracy – Life On Ropes”

Ziggie Piggie – Light Smyk Music

Kwiecień 2008 roku przyniósł nam debiutancką płytę sosnowieckiego Ziggie Piggie, łączącego ska ze skinhead reggae. Zwłaszcza ten drugi termin powinien zainteresować potencjalnych słuchaczy, gdyż na naszej scenie nie ma zbyt wielu zespołów grających taką muzykę. W składzie kapeli nie ma dęciaków, co w tym wypadku należy uznać za plus. Twórczość uprawiana przez sosnowiczan świetnie się sprawdza w konwencji gitarowo-klawiszowej. Strona muzyczna płyty jest w zasadzie bez zarzutu. Dodatkowo płyta została dobrze zrealizowana. Pozwoliłem sobie przesłuchać ją kilkukrotnie na słuchawkach i nie doprowadziło to do łupania w skroniach, co niestety dość często się zdarza w wypadku innych produkcji.

Kontynuuj czytanie „Ziggie Piggie – Light Smyk Music”