Krótki film o skankowaniu

Tydzień temu, dziewięć lat po zakończeniu zdjęć miała miejsce premiera „Krótkiego filmu o skankowaniu”. Cóż to za dzieło? – spytacie. Zestawienie Roberta Brylewskiego z kinematografią przywodzi na myśl przede wszystkim głośne „Polskie gówno” z 2014 roku. Tymczasem w okolicach roku 2010 Robert odcisnął swoje piętno na muzycznych i jak się okazuje również filmowych klimatach Sosonowca, znanego nie od dziś z prężnie działającej sceny ska i reggae.

Możecie pamiętać jego współpracę z zespołem Ziggie Piggie, wspólne nagrania, koncerty. W ramach tych działań jeden z założycieli zespołu Sebastian „Stecyk” Steć wpadł na pomysł stworzenia fabularnego filmu, który spróbowałby oddać ducha lokalnej ska-sceny. Robert ochoczo zaangażował się w przedsięwzięcie jako współscenarzysta, współreżyser i jeden z głównych aktorów.

Na ekranie zobaczycie wiele charakterystycznych postaci sceny lokalnej i nie tylko, osadzonych w mocno dziwnych rolach. Cały film ocieka wręcz psychodelą, absurdem, a momentami wręcz poważną schizofrenią. Tak pisał o nim Robert w swojej autobiografii „Kryzys w Babilonie”:

Docelowo film ma trwać z pół godziny. Chciałbym, żeby był jak czeskie kino. Trudno mówić coś więcej, bo scenariusz powstaje na gorąco. Reżyseruję ja i Stecyk, a narratorem jest maszyna. Pomysł oparty na spiskowej teorii dziejów: firma ma lekarstwo dla całej ludzkości, a chce je zatrzymać dla siebie w celach komercyjnych. Wirus ska. Wykrada go profesor Stefan Bator i na własną rękę rozsiewa po planecie. Ska to potoczna nazwa od skrótu ZKA. Ten wirus sprawia, że ludzie stają się weseli, zaczynają tańczyć.

Tu trzeba zaznaczyć, że tak naprawdę film nie został nigdy skończony, stąd między innymi jego tak opóźniona premiera i stąd najprawdopodobniej spory chaos w narracji. Nie wszystko jest tu czytelne dla widza, może nie być łatwo odnaleźć się w tym przedziwnym zlepku scen i wątków. Zdecydowanie nie można jednak odmówić twórcom, że udało im się uzyskać założony efekt w postaci niepokojącego, ambiwalentnego klimatu łączącego z jednej strony radość płynącą z muzyki a z drugiej mroczne elementy otaczającej nas rzeczywistości.

Uczciwie trzeba też przyznać, że teraz, ponad rok po śmierci Roberta, film nabiera zupełnie nowej wartości i choćby ze względów sentymentalno-historycznych warto poświęcić mu te dwadzieścia minut.

Film doczekał się swojej premiery w olbrzymiej mierze dzięki stronie Gold Rock, poświęconej twórczości Roberta Brylewskiego. Pozostaje zaprosić Was do projekcji.

Pomysł: Sebastian Stecyk Steć.
Scenariusz i reżyseria: Sebastian Stecyk Steć, Robert Brylewski
Zdjęcia: Michał Leks, Krzysztof Krakuski, Marcin Wróblewski, Rafał Miciński.
Muzyka: Ziggie Piggie i Robert Brylewski
W rolach głównych: Robert Brylewski, Wojciech Gołębiewski, Mikołaj Tabako, Bartosz Mizera, Agnieszka Kwaśniak, Szczepan Łach i inni
Narracja: Krzysztof Krakuski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *