HotShotWear
Europejska trasa Gypsy Ska Orquesta

Gypsy Ska Orquesta to zespół pochodzący z Caracas w Wenezueli, doskonale znany w naszym kraju. Przede wszystkim za sprawą Victora Quero, udzielającego się także chociażby w Ziggie... więcej »

reklama

VA - Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th...

VA - Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)

VA - Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)


W ubiegłym roku, dokładnie 6 sierpnia, Jamajka obchodziła półwiecze swojej niepodległości. Z tej okazji na całym świecie odbyło się wiele okolicznościowych imprez i koncertów (np. "Respect Jamaica 50" w Londynie), a także wydano płyty, zadedykowane temu wydarzeniu, m.in. "Jamaica 50" The Tennors, 5-płytową kompilacja "Freedom Sounds" Trojan Records czy 3-płytową "Out Of Many, 50 Years of Reggae Music" VP Records.

logo

Jednak ten tekst dotyczyć będzie innej kompilacji, „ReggaeGolden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)”, także wydanej przez VP Records.

1

Box set "Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)" swoją premierę miał w listopadzie 2012 r. Składają się na niego 4 płyty, na których znalazło się dokładnie 100 utworów. Pierwszy dysk otwiera "Easy Snapping" Theophilusa Beckforda, a ostatni kończy "The Harder They Come" Jimmy'ego Cliffa.

Wyboru utworów na "Reggae Golden Jubilee" dokonał Edward Seaga. Zatrzymajmy się przy nim na dłuższą chwilę, bo to postać dość ważna w historii Jamajki. Odegrał on istotną rolę zarówno w jamajskim przemyśle muzycznym, jak i w polityce.

Ab ovo. Edward Seaga urodził się 28 maja 1930 r. w Bostonie w rodzinie jamajskiej o korzeniach szkocko-libańskich. Gdy miał 3 miesiąca jego rodzice wrócili na Jamajkę. Tam też, w Kingston, został ochrzczony. Po ukończeniu Wolmer’s Boys School, młody Edward wyjechał na studia do Stanów Zjednoczonych. W 1952 r. ukończył na Uniwersytecie Harvarda nauki społeczne, po czym powrócił na Jamajkę, gdzie objął stanowisko badawcze na Uniwersytecie Indii Zachodnich. Badania doprowadziły go do zainteresowania jamajską muzyką. W 1955 r., w ramach projektu będącego pokłosiem tychże badań naukowych, nadzorował nagranie dla wydawnictwa Folkways "Folk Music of Jamaica", płyty z etniczną muzyką jamajską. Następnie produkował muzykę różnych artystów, a w późnych latach 50. założył własną wytwórnię WIRL (West Indies Recording Limited). Wydał nagrania takich artystów, jak Slim Smith, Byron Lee and the Dragonaires czy Higgs & Wilson. To właśnie singiel tegoż duetu pt. "Manny Oh" był jego największym hitem (sprzedano ponad 30000 egzemplarzy). W międzyczasie Seaga rozpoczął działalność polityczną w Jamaica Labour Party (JLP), konserwatywnej partii założonej w 1943 r. przez Alexandra Bustamante. Gdy po raz pierwszy zasiadł w parlamencie (w 1959 r.), sprzedał firmę Byronowi Lee, który przemianował ją na Dynamic Sounds Recording.

Po dostaniu się w wieku 29 lat do Parlamentu (w którym zasiadał przez 43 lata - najdłużej w historii parlamentaryzmu jamajskiego oraz całego regionu Karaibów), jego kariera nabrała rozpędu. Był ministrem ds. rozwoju i opieki społecznej, następnie finansów i planowania. W 1974 r. został przywódcą JLP. Był, co istotne, jedną z osób odpowiedzialnych za opracowanie konstytucji niepodległej Jamajki, to za jego sprawą znalazła się w niej część dotycząca praw człowieka, uwzględniono Kartę Podstawowych Praw i Wolności, utworzył stanowisko rzecznika publicznego itp. W latach 1980-1989 był premierem Jamajki, jego poprzednikiem oraz następcą na tym stanowisku był Michael Manley (na poniższym zdjęciu obaj premierzy, polityczni rywale, wraz z Bobem Marleyem w czasie koncertu One Love Peace).

Seaga, Manley, Marley

We własnym gabinecie Seaga kierował resortami finansów i planowania oraz energetyki, bogactw naturalnych i górnictwa. W 2005 r. wycofał się z życia politycznego.

Seaga, nawet piastując najwyższe stanowiska, w dalszym ciągu wspierał muzykę jamajską (zwłaszcza ska). Wręcz wykorzystywał do tego swoją pozycje. Niemal całe swoje życie był żarliwym zwolennikiem promowania i zachowania jamajskiej kultury. Przede wszystkim jego zasługą jest upowszechnienie ska poza granicami Indii Zachodnich. Szczególną okazję do promocji widział w Wystawie Światowej Expo '64. Dzięki niemu w Nowym Jorku zagrał wówczas zespół Byron Lee and the Dragonaires, wsparty przez takich topowych wokalistów, jak Prince Buster, Jimmy Cliff, Peter Tosh czy Eric "Monty" Morris. Wystawa w 1964 r. przyniosła Jamajce nie tylko mnóstwo turystów, ale i miała swoje konsekwencje kulturowe. To właśnie w tym roku na brytyjską listę przebojów dostała się piosenka "My Boy Lollipop" Millie Small, była ona pierwszą artystką z Jamajki na listach przebojów w Wielkiej Brytanii! Muzyka ta powoli opanowywała cały świat. Wszystko to dało dobry fundament przyszłej karierze Boba Marleya, Jimmy'ego Cliffa i innych artystów popularnych na całym świecie.

Edward Seaga wspomagał (a nawet inicjował powstanie) większości instytucji budujących świadomość kulturową i tożsamość narodową, rozwijał także sztukę, rzemiosło i dziedzictwo narodowe. Dość wspomnieć chociażby o Jamaica Festival, Devon House czy National Heroes Park.

Na koniec tego historycznego wtrętu, dodać należy, iż Edward Seaga posiada kilka doktoratów honoris causa (m.in. Tampa University i Boston University), otrzymał wiele prestiżowych nagród międzynarodowych i odznaczeń państwowych, jest członkiem Tajnej Rady Jej Królewskiej Wysokości, a także... prezesem drużyny Tivoli Gardens Football Club. A to i tak jeszcze nie wszystko.

Wróćmy jednak do "Reggae Golden Jubilee". Edward Seaga, jak widać, jest odpowiednia osobą do spisania historii jamajskiej muzyki, a także dokonania odpowiedniej selekcji. Na 4 płytach dostajemy naprawdę potężną dawkę muzyki. Mamy tu pełen przekrój przez muzykę popularną Jamajki, od ska, przez rocksteady i reggae, po dancehall. Po prostu 50 lat muzycznej historii tej słonecznej karaibskiej wyspy. Jest to właściwie kompilacja dla wszystkich grup wiekowych, coś dla siebie znajdą tu stare dziady słuchające wczesnego ska, jak i młodzież zachwycająca się dancehallem (i odwrotnie).

Tej kompilacji, nawet gdyby bardzo się chciało, nie da się przesłuchać za jednym podejściem. I wcale nie chodzi o jej długość (choć całość trwa ponad 5 godzin), ale o to, co można niej usłyszeć. Ja np. dosłownie zawiesiłem się na numerze "Ram Goat Liver" Pluto Shervingtona - artysty, którego wcześniej znałem tylko z "Trojan Bob Marley Covers Box Set". Swoją drogą warto zainteresować się tą kompilacją (podobnie, jak i innymi sygnowanymi marką Trojan Records), bo utwory Marleya i The Wailers, śpiewają tam takie persony, jak Max Romeo, Delroy Wilson, Horace Andy czy Ken Boothe.

Kolejna "zawieszkę" zaliczyłem przy "Someone Loves You Honey" J.C. Lodge (piosenkę, wcześniej znaną przeze mnie tylko z wersji Lutricii McNeal), a potem jeszcze przy "Pass The Dutchie" Musical Youth, o powszechnie znanych hitach, pokroju "Sweet & Dandy" The Maytals czy "Cherry Oh Baby" Erica Donaldsona, nawet nie wspominam. To właśnie lubię!

Oczywiście na kompilacji mnóstwo jest utworów, które doskonale znam, są i takie, które umieściłbym w swoim prywatnym jamaican top 100 (i to blisko szczytu tej listy), np. "My Boy Lollipop" Millie, "The Tide Is High" The Paragons, "Carry Go Bring Come" Justin Hinds & The Dominoes czy "54-46 Was My Number" The Maytals. Są i piosenki powszechnie (no może to zbyt mocne słowo) znane także przez osoby nie obcujące na co dzień z takową muzyką - ot, chociażby "You Don't Love Me (No, No, No)" Dawn Penn, "Murder She Wrote" Chaka Demus & Pliers czy z tych nowszych "Gimme The Light" Sean Paula i "Welcome To Jamrock" Damiana Marleya.

Edward Seaga wybrał także utwory artystów, których pierwszy raz usłyszałem właśnie na "Reggae Golden Jubilee". Ba, o niektórych nigdy wcześniej nie słyszałem, chociażby o Lovindeer, Warrior King czy Tyrone Taylor. Cóż poradzić, dancehalle, roots reggae zresztą też, to nie jest to, co kręci mnie w muzyce rodem z Jamajki najbardziej. Zasłużone zespoły/artystów wypada znać, lubić nie trzeba. Czyż nie?

A skoro już jestem przy takich, a nie innych wykonawcach to za najsłabszą uważam ostatnią, czwartą płytę. To właśnie na niej roi się od przedstawicieli współczesnego dancehallu, którego przedstawicielami są Sizzla, Bounty Killer, Buju Banton, Lady Saw czy Mavado. To zdecydowanie nie mój muzyczny klimat. Nie wyobrażam sobie dłuższego słuchania takiej muzyki. Na szczęście obok wymienionych artystów usłyszeć tam można Etanę (recenzję jej epki możecie przeczytać tutaj), Beresa Hammonda, Morgan Heritage i innych.

Pisząc o "Reggae Golden Jubilee" nie można nie wspomnieć o książeczce do niej dołączonej. Na 64 stronach przeczytamy dwa teksty o rozwoju reggae - jeden, z perspektywy brytyjskiej, napisany przez Johna Masouriego, a drugi, z perspektywy amerykańskiej, autorstwa Dermota Husseya. Przedmowę napisał prezes i jeden z założycieli VP Records Christopher Chin, natomiast wprowadzenie Edward Seaga. Jednak najlepsze dopiero przed nami - chodzi oczywiście o opis utworu po utworze, z odpowiednim podziałem. Oprócz tego kto był kim, co było co, teksty zawierają kontekst, dlaczego pewne rzeczy potoczyły się tak, a nie inaczej. Do każdego utworu dołączono też podstawowe informacje o osobach, które go napisały, wyprodukowały, kto go wydał i z jakieś płyty pochodzi. Przydatne. Zapewne można to znaleźć w sieci, ale lepiej mieć wszystko w jednym miejscu. No i nie trzeba niepotrzebnie tracić czasu na googlowanie. Całą książeczka, rzecz jasna, wzbogacona, sporą ilością zdjęć.

Ta kompilacja to wręcz idealny pomysł na prezent, zarówno dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodą z muzyką jamajską, jak i tych słuchających ska, reggae i rocksteady od lat, a nuż - tak, jak ja - usłyszą coś nowego, może jakiegoś artystę, może jakiś nowy stary utwór. Może ponownie "odkryją" coś czego słuchali przed laty.

Mam tylko jedno zastrzeżenie: jak na takiej składance mogło zabraknąć LAURELA AITKENA!? Ktoś mógłby odpowiedzieć, przecież nie pochodził z Jamajki. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że na jednej z płyt znalazł się Maxi Priest, który urodził się w Londynie. Jest Maxi Priest, powinien być i "Godfather of ska"! A takich nieobecnych jest więcej, nie ma też Barringtona Levy'ego, Linvala Thompsona, The Tennors czy Steel Pulse. Zdaję sobie sprawę, że gdyby umieścić tam wszystkich zasłużonych to całość nie zamknęłaby się nawet w 20 płytach, ale pomarudzić zawsze mogę.

Dodatkowym argumentem do zakupienia "Reggae Golden Jubilee: Origins of Jamaican Music (50th Anniversary)" niechaj będzie książeczka dołączona do płyt, prawdziwa encyklopedia wiedzy o zaprezentowanych piosenkach. Warto przeczytać ją więcej niż jeden raz.

Ocena może być tylko jedna:

image


Recenzję tę, w nieco bardziej multimedialnej wersji, znajdziecie także na koncertowy.blogspot.com.


2013-02-04 - Raulpowrót »