Yellow Cap – Pleasure

Yellow Cap to zespół pochodzący z niemieckiego Görlitz. Został założony w 1998 r. i od tamtego czasu wydał 4 studyjne albumy. 17 stycznia premierę miał kolejny – „Pleasure”, wydany nakładem Pork Pie.

Przyznać muszę, że jest to mój pierwszy kontakt z Yellow Cap, a przynajmniej pierwszy dłuższy. Płytę dostałem jeszcze przed premierą, więc gruntowanie ją przesłuchałem. „Pleasure” to 14 utworów (oprócz ska usłyszymy tu trochę soulu, latino i reggae) zaśpiewanych po angielsku, niemiecku oraz portugalsku. Całość w przeważającej części utrzymana w średnim tempie, bez tak charakterystycznej dla wielu niemieckich zespołów „kwadratowości” (a może takową gębę niemieckim zespołom swego czasu przyprawiły, popularne także w Polsce, kapele w rodzaju No Sports, Skaos czy Moskovskaya? – to już pytanie do fascynatów niemieckiej ska-sceny).

Na płycie usłyszeć można kilkoro gości, m.in. Richarda Alexandra Junga oraz Jaritę Freydank, znaną bardziej pod pseudonimem „JariSoul„. Dr. Ring-Ding udzielił się – w swoim dobrze znanym stylu, który chyba nigdy mi się nie znudzi – w „Take a Cab”. Zaznaczył także swoją obecność w „No Money Man”, aczkolwiek trzeba się dobrze wsłuchać, by go usłyszeć

Jaritę vel JariSoul słychać na płycie zdecydowanie częściej, i bardzo dobrze! Dla samego refrenu „Boys in Town”, który wraz z JariSoul śpiewa wokalista Yellow Cap Kay Natusch, warto mieć na swojej półce ten krążek. „Boys in Town” to zdecydowanie jeden z moich ulubionych kawałków na płycie. Wśród tych naj wymieniłbym także anglojęzyczną wersję „Gabrieli” oraz „Schön daneben” (również z gościnnym udziałem Jarity).

Na płycie znalazła się także druga wersja „Gabrieli”, zaśpiewana przez Kaya po portugalsku. Niestety, w przeciwieństwie do piosenek śpiewanych po anielsku, tutaj słychać, że portugalski nie jest ojczystym językiem wokalisty, akcent już nie ten i jakoś mniej buja niż oryginalna wersja. Numer ratują chórki, które śpiewa Adwoa Hackman, urodzona w Monachium wokalistka o ghańskich korzeniach. Zapewne niejedna osoba zastanawia się, dlaczego niemiecki zespół pokusił się o śpiewanie po portugalsku. Jest to pokłosie ubiegłorocznej trasy po Brazylii, gdzie – jak wiadomo – językiem urzędowym jest właśnie portugalski. O swoich wrażeniach z koncertów w Ameryce Południowej Kay Natusch opowiadał w wywiadzie udzielonym RudeMaker.pl. Także w tym roku Yellow Cap rusza do Brazylii, zespół spędzi tam prawie miesiąc (12.02-18.03).

Trzeba także napomknąć o „Schön daneben”, numer ten bowiem został napisany, by wspomóc Pfand gehört daneben, organizację wspierającą… zbieraczy butelek, „osoby, które nie mają wystarczająco pieniędzy na spokojne życie i muszą zbierać butelki, aby dostać za nie pieniądze i z tego żyć”, jak dopowiedział w wywiadzie lider Yellow Cap.

„Pleasure” zyskuje z każdym przesłuchaniem, co i rusz w ucho wpadają kolejne instrumentalne smaczki. Dodajmy do tego naprawdę dobry wokal Kaya i dostajemy pierwszorzędny album. Może nie będzie to pretendent do albumu roku, ale i tak jego słuchanie to – jak zapowiada tytuł – prawdziwa przyjemność.

Płyta została wydana w ładnym digipacku, do tego książeczka z tekstami i zdjęciami zespołu; szkoda jednak, że pominięto w niej teksty utworów bonusowych, tzn. „Schön daneben” i portugalskiej wersji „Gabrieli”. Uznajmy to za drobne niedopatrzenie.

W najbliższy piątek odbędzie się koncertowa premiera „Pleasure”. Obok Yellow Cap w Scheune Dresden wystąpią DiscoBalls z Czech i Mr Wallace z Holandii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *