Ziggie Piggie, Robert Brylewski, Skadictator – 15:19

Na EP-ce znajdują się 4 utwory – 3 covery plus drum’n’bassowa wersja jednego z nich. 15:19 to także czas trwania płyty.

Ciekawa jest zwłaszcza historia „The Pied Piper” – utworu śpiewanego przez Gabrielę „Gabi” Budzianowską. Napisał go, w latach 60. ubiegłego wieku, duet Steve Duboff i Artie Kornfeld. Mimo, iż największą furorę utwór ten zrobił w wykonaniu brytyjskiego piosenkarza Crispiana St. Petersa, to nie można zapominać, iż to właśnie Duboff i Kornfeld, pod nazwą The Changin’ Times, jako pierwsi wykonali „The Pied Piper”. W 1965 r. Philips Records wydał singiel, na którym znalazł się tenże utwór (na drugiej stronie umieszczono „Thank You Babe”).

W tym samym roku zespół The Changin’ Times supportował… Cher i Sonny’ego Bono na ich pierwszej ogólnokrajowej trasie – promowali wówczas „I Got You Babe”. Młodsi czytelnicy, wychowani na MTV, kojarzą zapewne tę piosenkę z wykonania Cher i kreskówkowego duetu Beavis i Butt-head. Co ciekawe, zarówno autorów „The Pied Piper”, jak i Ziggie Piggie, wykonujących ich utwór po bez mała półwieczu, łączy pewien festiwal. Jest nim Woodstock. Artie Kornfeld był jednym ze współorganizatorów legendarnego Woodstock Music & Art Fair (znanego po prostu jako Woodstock Festival), Ziggie Piggie zaś w 2010 r. wystąpili na Przystanku Woodstock, będącym swego rodzaju hołdem dla festiwalu z 1969 r. Kończąc te ciekawostki, dodam jeszcze, że Artie Kornfeld napisał także książkę „The Pied Piper of Woodstock”.

Wypadałoby napisać coś o utworze, który na „15:19” śpiewa „Gabi” Budzianowska. Na jej nieszczęście, utwór ten był już wcześniej śpiewany przez wykonawców muzyki jamajskiej, mowa mianowicie o duecie Bob Andy i Marcia Griffiths (singiel wydał wtedy Trojan Records; płyta ukazała się nawet w Jugosławii, nakładem Jugotonu). Nie mogę nic zarzucić wersji Ziggie Piggie, bo jest bardzo dobra, zwłaszcza warstwa instrumentalna. Zwyczajnie, gdy słucham Boba i Marcii przechodzą mnie ciarki. A może jest to po prostu pewien sentyment do tego duetu, bo jednym z pierwszych utworów reggae jakie usłyszałem, był ich „Young, Gifted and Black”. Myślę, że ciekawym eksperymentem byłoby zrobienie mash-upu „Pied Piper”, w którym połączono by wokal Boba Andy’ego i Marcii Griffiths z instrumentalem Ziggie Piggie.

Pierwszym utworem na płycie „15:19” jest „Live Up” śpiewany przez Roberta Brylewskiego. Pochodzi on z repertuaru Izraela, zespołu którego współzałożycielem był właśnie Brylewski. Czy można zatem określić to coverowaniem samego siebie? W pewnym sensie tak. Jednak tylko w pewnym, bo na płycie „Duchowa rewolucja vol. 2”, z której pochodzi rzeczony utwór usłyszeć można także śpiew Dariusza „Maleo” Malejonka oraz, w chórkach, Vivian Quarcoo i Tomasza Budzyńskiego. Od wydania tamtej płyty minęło już 20 lat, więc zawsze można to uznać za odświeżenie utworu. I to bardzo dobre odświeżenie. Do tej pory uważałem Roberta Brylewskiego za piąte koło u wozu (wozu o nazwie Ziggie Piggie). Na koncertach po prostu mnie denerwował. W tym utworze wreszcie usłyszałem, że robi coś więcej ponad brzdąkanie na melodyce i niezbyt wyraźne śpiewanie do mikrofonu. Tak czy siak, myślę że gdyby Roberta Brylewskiego na koncertach nie było to nic by się nie stało. „Live Up”, mimo iż nie jestem i raczej nie będę fanem wokalu Brylewskiego, po prostu dobrze brzmi. Jest to także zasługą świetnych instrumentalistów, o których trzeba wspomnieć. Na „15;19” zagrali znani z warszawskiego The Bartenders: Andrzej Mikulski, Janusz Rutkowski, Mikołaj Tabako, Witek Haliniak i Piotr Jaros. Oprócz nich Stecyk, Paździoch i (nieznany mi) Rafał Zapaśnik. Należy też wspomnieć o trzecim wokaliście – Najświętszym i Jedynym Cudzie Władcy Ska Świata Jego Wysokości Skadyktatorze (na płycie pod skromnym pseudonimem Skadictator).

Skadictator śpiewa na płycie „I Believe in Music” z repertuaru Louisa Jordana. Po raz kolejny sięga po jego utwór – na „Old Songs” (drugim albumie Ziggie Piggie) zaśpiewał „Caldonia”, tytuł został zmieniony na „Skaledonia”. Jako ciekawostkę, można dodać, że Louis Jordan w 1987 r. został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame (jako jeden z pionierów, obok T-Bone Walkera i Hanka Williamsa). Wracając do Skadyktatora, o ile o utworze „Skaledonia” można było powiedzieć, że jest szalony (takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy go słuchałem po raz pierwszy), to w przypadku „I Believe in Music” już tak nie jest. Podejrzewam, że ogromny wpływ na to „szaleństwo” (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu) ma sam Louis Jordan. Wystarczy bowiem posłuchać w jaki sposób śpiewał w refrenie „Caldonia, Caldonia”. „I Believe in Music” to moja ulubiona piosenka śpiewana przez Skadyktatora na koncertach z Ziggie Piggie. Cieszy więc fakt, że wreszcie doczekała się studyjnej wersji. Słuchając jej na płycie polecam zwrócić uwagę zwłaszcza na refren. Ten moment, gdy słyszymy także „Gabi”. W skrócie: ja także wierzę w muzykę. W taką muzykę!

Na płycie „15:19” znajduje się także drum’n’bassowa wersja „Live Up”. Dobrze to brzmi, ale nie jest to muzyka, której mógłbym słuchać częściej niż raz na jakiś czas. Szkoda, że nie ma żadnej informacji o tym, kto jest odpowiedzialny za tę wersję.

Na koniec zostawię łyżkę dziegciu. Ziggie Piggie ma na koncie trzy płyty, z czego na „Old Songs” i opisywanej EP-ce były same covery. Chciałbym wreszcie usłyszeć ich autorski materiał. Zwłaszcza, że od czasów „Light Smyk Music” skład zespołu zmienił się radykalnie.

Płyta została wydana nakładem ZiggiePiggieRec/Nona pod koniec ubiegłego roku. Szata graficzna utrzymana jest w klimacie znanym z „Old Songs”. Co istotne płyta jest w normalnym pudełku, a nie w coraz popularniejszym digipacku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *