Wywiad

The Uppertones: Jamajskie boogie, to właśnie gramy

The Uppertones wracają do Polski!  W odświeżonym składzie i może też z nowymi piosenkami pojawią się w przyszłym tygodniu w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku. Z tej okazji chcemy Was zabrać w podróż w czasie do  wiosny zeszłego roku, kiedy Mr. T-Bone i spółka byli u nas ostatnio.

Kontynuuj czytanie ▾
The Uppertones

Polskim fanom oldschoolowych jamajskich brzmień nie jest łatwo. Krajowe zespoły można zliczyć na palcach jednej ręki (jak ktoś się uprze, to może i na dwóch), a zagraniczne kapele odwiedzają nas 2, może 3 razy w roku. Dlatego dwie zahaczające o Polskę trasy The Uppertones w krótkim odstępie czasu były miłym zaskoczeniem.

Pierwszy raz przyjechali do nas jesienią 2017 roku i z tego co pamiętam z warszawskiego koncertu, to klub był pełny, a zabawa przednia. Pod sceną tańczyli skini, fani rock and rolla i stołeczne pin up girls. Pół roku później frekwencja w Warszawie nie była już tak duża, ale sam koncert – wyśmienity.

Od czasu ostatniej wizyty w Polsce skład The Uppertones trochę się zmienił. Rok temu z zespołu odszedł (na pewno na dłużej, ale czy na zawsze?) współzałożyciel, Peter Truffa. Zastąpił go pianista i wokalista, Phil Cuomo. Panowie nadal grają swoje jamajskie boogie, czyli miks karaibskich mento i calypso z amerykańskim R’n’B i wczesnym rock and rollem.

The Uppertones mają na najbliższe miesiące ambitne plany. Od listopada do stycznia koncertują w Europie. Na święta Bożego Narodzenia Jump Up wyda ich siódemkę, a wiosną przyszłego roku planują wydanie nowej płyty. Być może któreś z tych nagrań było tym sekretem, o którym wspominali w rozmowie.

Jeśli nie widzieliście jeszcze The Uppertones na żywo, to w najbliższym czasie będziecie mieli kilka okazji:

 

Poniżej możecie posłuchać krótkiej pogawędki z Mr. T-Bone i Peterem Truffa, którą nagrałam podczas ich ostatniej wizyty w Warszawie.

Magdalena Miszewska: Miło znów Was widzieć w Polsce. Niedawno tu byliście, zakładam więc, że dobrze się wtedy bawiliście?

Mr. T-Bone: O tak. Pierwszy raz w Polsce to była świetna zabawa. Wróciliśmy teraz i prawdopodobnie wrócimy jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. To jest możliwe.

MM: Jak to się stało? Chcecie się tu przenieść?

Peter Truffa: Nie. Mamy tu przyjaciela, Victora, który chciał, żebyśmy pograli tu i ówdzie i bardzo dobrze nam się z nim współpracuje.

MTB: Bardzo lubimy ludzi w Polsce.

MM: W zeszłym roku wydaliście swój drugi album, Up up up. Tym razem postanowiliście nagrać oryginalne piosenki. Co było dla was najważniejsze, kiedy je pisaliście? Sprawienie, by muzyka zabrzmiała tak jak na Jamajce w latach 50.? Jak przebiegały nagrania?

PT: Chcieliśmy zachować prostotę, ale też skuteczność. Taką koncepcję ma Mr. T-Bone, a ja ją skopiowałem.

MTB: Kiedy tworzysz album, możesz robić wiele różnych rzeczy podczas nagrywania, aranżacji lub miksowania. Wiedzieliśmy, że możemy zrealizować tę płytę na wiele różnych sposobów. Ale postanowiliśmy to zrobić właśnie tak.

MM: Praca tylko z dwoma innymi facetami musi być łatwiejsza, niż z grupą ludzi, a do takiej współpracy przywykłeś z innymi zespołami.

MTB: Tak, oczywiście. Dlatego jest nas trzech, ponieważ to maksimum, jakie możemy mieć, maksimum, z którym możemy sobie poradzić [śmiech].

MM: Mr. T-Bone, jeśli chodzi o jamajską muzykę, grałeś prawie wszystkie jej rodzaje – reggae, ska, rocksteady, ska-jazz z New York Ska-Jazz Ensemble. A z The Uppertones zagłębiasz się jeszcze mocniej w historię tej muzyki. Opowiedz trochę o jamajskim boogie z lat 50.

MTB: Cóż, historia jest taka, że ​​w tym okresie na Jamajce było wielu muzyków grających calypso i mento, co jest typową oryginalną muzyką z Jamajki. Chociaż nie do końca, bo tak naprawdę jest to muzyka afro-karaibska z Trynidadu. Ale tak czy inaczej, muzyka nie ma swojego wyznaczonego miejsca, krąży po świecie. Dlatego my, Włoch i Amerykanin, gramy calypso i mento w Polsce. Muzyka nie ma granic. Kiedy jamajscy muzycy grali calypso i mento, jednocześnie słuchali muzyki ze Stanów Zjednoczonych – wczesnego boogie, bluesa, jump bluesa. I próbowali zagrać to po swojemu. To był początek jamajskich tłoczni płytowych i zaczęli wtedy wypuszczać własne siódemki. Była taka słynna wytwórnia, Blue Beat. Kiedy jakieś dwa miesiące temu rozmawialiśmy z Derrickiem Morganem, wyjaśnił nam, że muzyka blue beat nie istnieje, że to była wytwórnia. Podobnie jak Motown – Motown to nie styl w muzyce, ale nazwa wytwórni. A na Jamajce w latach 50. mieszali ze sobą calypso, mento, boogie, jump bluesa. Istnieje wiele sposobów nazywania tego typu muzyki. Jednym z nich jest jamajskie boogie,  to właśnie gramy. I jest to dla nas interesujące, ponieważ nie gramy boogie, nie gramy bluesa, nie gramy ska, nie gramy reggae, ale gramy wszystko to naraz.

MM: Mieliście okazję współpracować z Larrym McDonaldem, perkusistą, który pamięta tamte czasy.

MTB: Tak, oboje graliśmy z Larrym wiele razy. To fantastyczny muzyk i wspaniały człowiek. Spotkaliśmy go po raz pierwszy w 2002 roku, kiedy nagrywałem swój album „Mr. T-Bone sees America”. Od tego czasu koncertowaliśmy czasami razem i wspólnie nagrywaliśmy album. Larry jest świetnym muzykiem i na tym albumie dodaje nam prawdziwego brzmienia Jamajki z dawnych lat.

MM: To całkiem zabawne, że amerykańscy turyści, kiedy odwiedzali Jamajkę w latach 50., chcieli słuchać muzyki calypso, więc zespoły grały calypso. Ale jednocześnie muzycy jamajscy chcieli słuchać i grać amerykańskiego rock and rolla. A teraz mam przed sobą faceta z Nowego Jorku, który gra wczesnego rock and rolla w jamajskim stylu.

PT: I do tego mieszkam we Włoszech [śmiech]. Świat jest jedną wielką zupą [śmiech].

MM: Jamajczycy są znani ze swojego stylu. Dla was chyba też jest on istotny. Czy staraliście się odtworzyć wygląd jamajskich muzyków z lat 50.?

MTB: Zaczynaliśmy od tego pomysłu, ale potem postanowiliśmy nosić smokingi. Nie wiem, czy Jamajczycy w tym czasie nosili smokingi, nie sądzę.

PT: To zależy kto. Ale widziałem, że niektórzy naśladowali The Rat Pack. Oczywiście, to mainstreamowa inspiracja do noszenia smokingu. Ale jeszcze przed nimi w smokingu chodził Nat King Cole. To bardzo klasyczna część garderoby i wiele osób nosiło się w ten sposób w latach trzydziestych.

MM: Jakie macie plany na najbliższą przyszłość? Wiemy już, że planujecie przyjechać do Polski, ale poza tym?

MTB: Tymi koncertami rozpoczynamy letnią trasę i mamy około 40 występów w całej Europie. Wrócimy do Polski, odwiedzimy Czechy, Francję, Hiszpanię, Szwajcarię, Belgię, Holandię i Włochy.

MM: Nie myślicie jeszcze o kolejnych płytach?

MTB: W tej chwili nie. Ale nie, właściwie rozmawiamy o czymś, ale to ściśle tajne, bo sami nie wiemy, co z tym robić [śmiech].

PT: Nie wiemy, to tajemnica również dla nas.

MM: OK, mam nadzieję, że kiedy się dowiecie, pogadacie z nami i nie będziecie już tego ukrywać. Dziękuję za rozmowę.

Peter Tuffa from The Uppertones: read Rudemaker

🇵🇱 Tak, jesteśmy naprawdę szybcy. Dawno, dawno temu, kiedy Peter (video poniżej) wciąż był w składzie The Uppertones, udało nam się z chłopakami przeprowadzić krótką rozmowę. Dziś polecamy ją Wam jako rozgrzewkę przed nadchodzącymi koncertami zespołu.Wywiad (tekst + audio): rudemaker.pl/the-uppertones-jamajskie-boogie 12/11 Frankfurt: bit.ly/2NGjPMT13/11 Praga: bit.ly/2CB2Xkj14/11 Poznań: The Uppertones w Poznaniu u Pana Gara15/11 Warszawa: The Uppertones w PraCoVni16/11 Gdańsk: Gdańsk Ska Jamboree vol. 3 (Slim Edition)——————————————–🇺🇸 Yes, we're really quick. A long, long time ago, when Peter (video below) was still a member of The Uppertones, we managed to talk with the guys for a while. Today we recommend you this short interview as a warmup before their upcoming gigs. Interview (text + audio): rudemaker.com/the-uppertones-jamaican-boogie12/11 Frankfurt (DE): bit.ly/2NGjPMT13/11 Prague (CZ): bit.ly/2CB2Xkj14/11 Poznań (PL): The Uppertones w Poznaniu u Pana Gara15/11 Warszawa (PL): The Uppertones w PraCoVni16/11 Gdańsk (PL): Gdańsk Ska Jamboree vol. 3 (Slim Edition)

Opublikowany przez RudeMaker Wtorek, 12 listopada 2019

 

Dyskusja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *