Artyści

Korzenie Slackness Style, czyli o dziedzictwie Prince’a Bustera

W wielu pismach poświęconych muzyce reggae można natknąć się na artykuły będące analizą tzw. slackness style, co należałoby przetłumaczyć na język polski po prostu jako „świntuszenie”. Choć ten nurt tekstowy powszechnie kojarzony jest z dzisiejszymi czasami i tłumaczony eksplozją konsumpcyjnego stylu życia w połączeniu z tradycyjnym patriarchalnym modelem rodziny na Karaibach (plus całą masą innych rzeczy, których przytaczanie tu nie ma większego sensu, o czym za chwilę), to mało kto wie, iż jego korzenie sięgają znacznie głębiej. Wydana przez kultową wytwórnię Trojan 3-płytowa składanka zatytułowana „Trojan Slack Reggae Box Set” zawiera, pośród przeważającej części współczesnych artystów, również nieco staroci i właśnie ten trop wskazuje, że utożsamianie slackness style z przełomem XX i XXI w. jest działaniem błędnym, a większość wspomnianych analiz nadaję się jedynie do wyrzucenia do kosza na śmieci.

Kontynuuj czytanie ▾

Wśród zamieszczonych na składance utworów szczególną uwagę zwraca duża liczba kawałków autorstwa Derricka Morgana, którego obecność na takim albumie może stanowić dla wielu spore zaskoczenie. Nagrany z pomocą Bunny’ego Lee „She can’t take it” oraz pozostałe dowody niecnych myśli wokalisty („I come to grind your daughter”, „I’ll give my cock to you”, „Slackest medley in the world”, „King Dong”, „Ride mama Fanny”) stoją w dużym kontraście z drugim klasykiem na liście, tj. Maxem Romeo i jego jednym-jedynym „Wet dream”. Choć zabrakło tu wielu liczących się na scenie wokalistów, to ich absencja jest stosunkowo prosta do wytłumaczenia: nagrywali oni dla Blue Beat, bądź Pamy wraz z jej licznymi filiami. Okazuje się zatem, że tekstowe świntuszenie miało swoich wyznawców już przed kilkudziesięciu laty i nie dotyczy wyłącznie dancehallu, powstałego na jego bazie portorykańskiego reggaetonu, czy charakteryzującego się z definicji dosadnymi lirykami raggamuffin.

Ktoś zapewne już na samym początku czytania tego artykułu pomyślał o śp. Alexandrze Minto Hughesie, znanym szerszemu światu jako Judge Dread. Jest to zdecydowanie najbardziej jaskrawy przykład slackness style w muzyce jamajskiej, albowiem dosłownie każda jego płyta zawierała teksty, od słuchania których więdną uszy, a sprośne historyjki z czasem stały się cechą rozpoznawczą jego twórczości. Dzięki specyficznemu poczuciu humoru, w którym zakotwiczone były damsko-męskie perypetie jego piosenek oraz przywiązaniem do tradycji roku ’69 zyskał on masowe poparcie skinheadów, co pozwoliło mu znaleźć się w panteonie gwiazd reggae ubiegłego stulecia. Decyzję o rozpoczęciu kariery muzyka Alexander Hughes podjął po spotkaniu goszczących w Anglii z tytułu odbywania trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii Derricka Morgana oraz Prince’a Bustera. Właśnie ta druga postać jest kluczowa do zrozumienia fenomenu opisywanego zagadnienia.

KORZENIE SLACKNESS STYLE, CZYLI O DZIEDZICTWIE PRINCE’A BUSTERA

Prince Buster przyszedł na świat w stołecznym Kingston 28 maja 1938 r. jako Cecil Bustamente Campbell. Jego drugie imię miało być dowodem uznania dla pierwszego w historii niepodległej Jamajki premiera – Alexandra Bustamente, reprezentującego tamtejszą Partię Pracy. Dorastanie na przedmieściach stolicy nie służyło byciu grzecznym chłopcem i już niedługo młody Campbell stanął na czele gangu chłopców rozrabiających w okolicach skrzyżowania Luke Lane i Charles Street. Chcąc oderwać pociechę od niezbyt dobrego towarzystwa, rodzice wysyłali syna na wieś do dziadków ze strony matki, licząc, że z dala od miejskiego zgiełku złagodnieniu ulegnie także jego charakter.

Dziadkowie Cecila aktywnie udzielali się w parafialnym chórze, w związku z czym od młodych lat Prince Buster miał aktywny kontakt z muzykę religijną i, co za tym idzie, przekazem opartym na Piśmie Świętym. Jego kuzyn Alvin często występował jako solista podczas spotkań religijnych, budząc swoim głosem podziw i zazdrość ze strony młodego mieszkańca Kingston. Wszystkie te doświadczenia spowodowały, że Cecil Campbell był człowiekiem wierzącym i praktykującym, a zarazem nie lekceważącym duchowej strony własnej egzystencji. Tym bardziej dziwić może, że przymierzał się do rozpoczęcia kariery bokserskiej, okładając rywali zarówno w ringu, jak i po zmroku na ulicach stolicy.

Należy przypuszczać, że wspomniana religijność nie szła w parze z poszanowaniem podstawowych reguł przyświecających chrześcijaństwu, a Prince Buster traktował ją raczej w kategoriach tłumaczących funkcjonowanie sił wyższych, niż zwartego systemu norm moralnych. Zatrudnienie się do ochrony należącego do Clementa „Coxsone” Dodda sound systemu o nazwie Downbeat dało mu możliwość poznania ludzi mających istotny wpływ na funkcjonowanie branży muzycznej Jamajki, co w kontekście wcześniejszych sukcesów śpiewackich (cztery zwycięstwa w konkursie młodych talentów organizowanych corocznie w Glass Bucket Club, pierwsze w 1956 r.) umożliwiło mu wypłynięcie na szersze wody.

Działalność producenta nagrań szybko przyniosła mu sławę, w wyniku czego nawiązał regularną współpracę z Owenem Gray’em, Ericem „Monty” Morrisem, Derrickiem Morganem, czy (w późniejszych latach) Dennisem Alcapone i Toots & The Maytals. Prawdziwym wyzwaniem była jednak własna twórczość, powstająca w oparciu o stałą współpracę z Jah Jerrym Haynesem (git.), Arklandem „Drumbago” Parksem (perk.) oraz Rico Rodriguezem (puzon). Gorącymi zachętami nagrania płyty raczył syna własny ojciec, który dzięki znajomości z Parksem mógł dodatkowo wpływać na decyzję krnąbrnej latorośli. W efekcie tego powstał wydany w 1963 r. przez Blue Beat krążek pt. „I feel the spirit”, który archaicznością brzmienia, a jednocześnie świeżością kompozycji może fascynować po dziś dzień. Tytułowy utwór „I feel the spirit” oraz „Wash the troubles away” stanowi potwierdzenie wiary Pirnce’a Bustera i swego rodzaju zafascynowania pieśniami religijnymi. Co jednak do tego wszystkiego ma slackness styl?

Otóż nie należy zapominać, że Cecil Campbell na dobrą sprawę wychowywał się na ulicy. Był po prostu młodym chuliganem i choćby nie wiadomo jak często babcia prowadzała go na msze, jego dusza ulicznika musiała w końcu dać o sobie znać. Trudno jest wymagać od chłopaka pałętającego się po Kingston i nie posiadającego porządnego wykształcenia ogłady i głębszego poczucia moralności (inna sprawa, że termin „moralność” także może być różnie pojmowany, ale mam tu na myśli moralność odnoszącą się do chrześcijańskiej kultury wyspy). Prince Buster jest ponad to człowiekiem energicznym i wesołym, któremu nieobce jest poczucie humoru, jak również dystans do wielu spraw tego świata. Choć stosunkowo długo powstrzymywał się przed pisaniem świńskich tekstów, to jego przełamanie się było tylko kwestią czasu. Wspominanie przeze mnie o chrześcijańskim zaangażowaniu ma za zadanie ukazać kontrast pomiędzy przynajmniej teoretycznie wyznawanymi przez niego wartościami a faktycznym działaniem.

W międzyczasie Prince Buster zdążył przejść na… Islam, co spowodowane było poznaniem podczas trasy po Anglii samego Muhammada Aliego (wł. Cassius Marcellus Clay Jr.) – bokserskiego mistrza świata, znanego z walki o prawa czarnych mieszkańców USA. Był on członkiem radykalnej organizacji kierowanej przez Malcolma X oraz Ellijaha Muhammada o nazwie Nation of Islam i to właśnie ona zafascynowała jamajskiego wokalistę na tyle, że od tego momentu możemy mówić o Muhammadzie Yusefie Alim, nie zaś o Cecilu Campbellu. Żeby było śmieszniej, po przyjęciu kojarzonej w Polsce jako dość szowinistyczna wiary muzułmańskiej, Prince Buster rozpoczął zdecydowanie najbardziej „świński” etap swojej twórczości. Jego zapowiedzią był już album pt. „She was a rough rider” (Blue Beat, 1968), ale prawdziwe zaskoczenie stanowił krążek o wiele mówiącym tytule „Wreck a pum pum” (Blue Beat, 1968).Wystarczy przytoczyć treść utworu, który dał nazwę całej płycie:

„Tonight I want to wreck a pum pum
A fat, fat girl to wreck a pum pum
And if she’s ugly, I don’t mind
I’m feeling and fine to whine
So I want to grind, I want to grind, lord
When you go tear a pum pum

My dick is in a terrible state
Oh lord, good lord, give me the fate
I want to sit and wait till it
Because if she’s ugly, I don’t mind
It’s not her face, her bodyline, boy
When you go tear a pum pum

Getting drunk won’t do no good
Till a fat, fat girl come chop up di wood
My dick is getting the better of me
Look at my pants-front and you will see
A rod is there, stiffer than me, lord
When you go tear a pum pum
Tonight I want to tear a pum pum”.

Slangowe określenie „pum pum” (czasownik: to make a pum pum), na stałe zakotwiczyło w muzyce jamajskiej, czego najlepszym przykładem jest wydany w 2008 r. przez Grover drugi album belgijskich reggae’owców z The Caroloregians. Działo się to dokładnie w 40-lecie powstania hitu, który jako pierwszy w historii zaistniał szerzej na listach przebojów, pomimo tego mało wysublimowanego wyrażenia.

Chciałbym podkreślić, iż nie uważam Prince’a Bustera za twórcę konwencji slackness, a jedynie (aż) za jednego z jego prekursorów na oficjalnym rynku muzycznym i największego popularyzatora w latach świetności ska. „Wreck a pum pum” był pierwszym materiałem o tak niedwuznacznych tekstach, który z powodzeniem zaistniał w sprzedaży, przyczyniając się bez dwóch zdań do przełamania pewnej, niepisanej prawem bariery. Któż bowiem nie zna utworu „Rough rider”, a miał jednocześnie styczność ze wspomnianym „I come to grind your daughter” Morgana? Nie spodziewam się zobaczyć zbyt wielu rąk w górze…

Charakterystycznym elementem świntuszenia Prince’a Bustera była duża dawka humoru, tak mocno kojarzona w późniejszych latach z Judge Dreadem. Niewiele ma to miejscami wspólnego z pozą macho dzisiejszych artystów, którzy obwieszeni złotymi łańcuchami nagrywają teledyski pełne skąpo ubranych kobiet, mających swoją obecnością świadczyć o wielkim powodzeniu nawijaczy. Żenada wylewająca się z liryków każe z większą dozą zrozumienia odnieść się do regularnych posądzeń o szowinizm, mizoginizm i zwykłą pustotę umysłową obecnych gwiazdek. Dość powiedzieć, że mający podobne problemy po nagraniu singla „Ten commandments of man” (Blue Beat, 1965) Prince Buster, zareagował w odpowiedni sposób zamieszczając na wydanym 2 lata później albumie pt. „Ten commandments” (RCA Victor, 1967) alternatywną wersję przeboju, będącą żartobliwym sprowadzeniem podmiotu lirycznego do roli pantoflarza.

Nie zmienia to faktu, że typowe dla niższych warstw poczucie humoru bazujące na seksualnych fantazjach i doświadczeniach towarzyszyło Prince’owi Busterowi w późniejszych nagraniach regularnie, choć ich natężenie wyraźnie zmalało, co tłumaczyć można zarówno brakiem weny, jak i chęcią, by „Wreck a pum pum” był swego rodzaju płytą koncepcyjną. Judge Dread odbył w towarzystwie swojego idola kilka dobrze przyjętych tras, których zwieńczeniem była wspólna wizyta w studio. Choćby Jamajczyk nawet chciał odciąć się od wcześniejszych żartów, to jego kiepska sytuacja finansowa i brak perspektyw na spróbowanie sił w nowym interesie (banki domagały się natarczywie spłaty zaciągniętych kredytów) spowodowały, że jedyną szansą przypomnienia o sobie publiczności było nawiązanie współpracy z którąś z ówczesnych gwiazd. Wypadło na zakochanego w jego płytach Judge’a Dreada, dla którego przez cały czas stanowił żelazne źródło inspiracji.

Dziś Prince Buster dał już sobie spokój z frywolnym repertuarem, bo i wiek już nie ten, i fani domagają się grania innych piosenek. Nie można mimo to zapominać o niejako pobocznym wątku aktywności słynnego wokalisty, który zaserwował światu jako pierwszy porcję slack music w ilości hurtowej, odnosząc przy tym sukces finansowy (jak i na prawie każdej płycie). Prince Buster cieszy się zasłużoną sławą producenta, kompozytora, obdarzonego świetnym głosem wykonawcy, a pewnie w niektórych kręgach także niespełnionego talentu bokserskiego. Kiedy jednak natrafi się na faceta z przedmieść puszczającego do swoich fanów oko, dobrze jest wiedzieć, iż cały świat zaakceptował jego wizję muzyki niepozbawionej sporej dawki specyficznie pojętego humoru. Nawet jeśli dziś nie pozostało po nim większego śladu.

Dyskusja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *