Rubén López & The Diatones to muzycy działający na hiszpańskiej scenie ska/reggae nie od dziś. Ten pierwszy, wokalista i lider zespołu śpiewał wcześniej m.in. w Malarians i The Peeping Toms. Instrumentaliści z The Diatones natomiast muzyczne szlify zdobywali w takich zespołach, jak The Oldians, The Kinky Coo Coo’s czy Flight 404.
7 lutego Jamaican Jazz Records – sublabel Rocking Records skoncentrowany na jamajskim jazzie, ska-jazzie oraz jazzującym reggae – wydał drugi album Barefoot Basement, instrumentalnej grupy grającej reggae z wpływami jazzu, ska, muzyki bałkańskiej, hip hopu, electro, austriackiego folku i kilku innych gatunków.
The Offenders został założony w 2005 r. we Włoszech przez Valerio, wokalistę, gitarzystę oraz autora tekstów. Od 2009 r. zespół stacjonuje w Berlinie. Muzyka, którą grają to fuzja różnych gatunków od 2-tone ska, przez rocksteady i early reggae, po rockabilly i mod79.
No i stało się, KoNoPiAnS odwiedzili Warszawę, a raczej spadli na nią niczym SKA atomowa bomba! Przyjechali po południu i od razu zabrali się do szykowania swojej SKA inwazji.
Bytom – miasto na Górnym Śląsku, ponad 174 tys. mieszkańców (od lat tendencja spadkowa). Koncertów (jakichkolwiek), jak na lekarstwo, a jeśli już coś się dzieje to przeważnie jakieś elektroniczno-alternatywne cudactwa. Nic więc dziwnego, że ucieszyła mnie informacja o koncercie ska. Trochę mniej ucieszyła godzina rozpoczęcia (piątek, 20:00), ale na szczęście w tym kraju koncerty prawie ZAWSZE mają opóźnienie, więc spokojnie zdążyłem dojechać z pracy (którą kończyłem właśnie o 20:00), ba! jeszcze musiałem czekać.
Wczoraj w szpitalu w Stanach Zjednoczonych (Jamaica Observer podaje, że w Miami, natomiast Jamaica Gleaner – Orlando na Florydzie) zmarł William „Bunny Rugs” Clarke, wokalista Third World. Bunny Rugs chorował na raka, od pewnego czasu przebywał na oddziale intensywnej terapii. W czwartek skończyłby 66 lat.
Po ubiegłorocznym wywiadzie z Yellow Cap, nasz wysłannik – jst – postanowił jeszcze raz przepytać zespół. Tym razem chciał się dowiedzieć nieco więcej o nowym albumie. Na jego pytania odpowiadał Christoph Ernst Schulz, gitarzysta Yellow Cap.
31.01 ukaże się wasz kolejny album „Pleasure”, premiera płyty odbędzie się w Dreźnie. Kolejnych kilka tygodni to już trasa koncertowa. Opowiedzcie o tej imprezie, kto będzie waszym gościem i jak ma przebiegać trasa.
Yellow Cap to zespół pochodzący z niemieckiego Görlitz. Został założony w 1998 r. i od tamtego czasu wydał 4 studyjne albumy. 17 stycznia premierę miał kolejny – „Pleasure”, wydany nakładem Pork Pie.
Przyznać muszę, że jest to mój pierwszy kontakt z Yellow Cap, a przynajmniej pierwszy dłuższy. Płytę dostałem jeszcze przed premierą, więc gruntowanie ją przesłuchałem. „Pleasure” to 14 utworów (oprócz ska usłyszymy tu trochę soulu, latino i reggae) zaśpiewanych po angielsku, niemiecku oraz portugalsku. Całość w przeważającej części utrzymana w średnim tempie, bez tak charakterystycznej dla wielu niemieckich zespołów „kwadratowości” (a może takową gębę niemieckim zespołom swego czasu przyprawiły, popularne także w Polsce, kapele w rodzaju No Sports, Skaos czy Moskovskaya? – to już pytanie do fascynatów niemieckiej ska-sceny).
jest jednym z najbardziej utalentowanych wykonawców spośród wybitnej gromady wokalistów roots reggae drugiej generacji
– tak o artyście napisano przed bielawskim festiwalem Regalowisko, gdzie w 2012 r. – towarzyszyli mu wówczas Blak Soil Band i Dean Fraser – był jednym z headlinerów.
Trio wokalne The Kingstonians zostało założone około 1966 r. przez Jackie’eg Bernarda, jego brata Footy’ego oraz ich przyjaciela Lloyda Kerra. Mim iż zespól nie istniał zbyt długo, to trwale zapisał się w historii jamajskiej muzyki. Największe sukcesy Kingstonians święcili w latach 1968-1970, gdy współpracowali z Derrickiem Harriotem.
Nowy rok to czas kolejnej edycji European Reggae Contest – najważniejszego przeglądu europejskich zespołów reggae (ale nie tylko) organizowanego przez festiwal Rototom Sunsplash.
Dr. Ring Ding to persona ogólnie znana w ska i reggae światku muzycznym, zarówno europejskim (w tym polskim), jak i światowym. Nie tylko dzięki swoim albumom – solowym i z The Senior Allstars, ale i kooperacjom (tak nagraniowym, jak i koncertowym) z artystami z różnych stron świata, dość wspomnieć choćby o Jamajczykach – i to tych pierwszoligowych – pokroju Doreen Shaffer, Derrick Morgan, Ken Boothe i Lord Tanamo, polskich The Bartenders i Dreadsquadzie, Oldies But Rudies z Hiszpanii, holenderskim Rotterdam Ska-Jazz Foundation (płyta „Today’s Special” wydana pod szyldem Kingston Kitchen!), słowackim Polemic czy też ostatnio fińskim The Blaster Master.
Roy Panton i Yvonne Harrison to duet, o którym europejskim fanom jamajskich dźwięków przypomniała hiszpańska wytwórnia Liquidator Music – najpierw za sprawą kompilacji utworów z lat 1961-1970, a później siódemki z nowymi utworami, nagranej z waszyngtońskim The Shifters.
Co stanie się, gdy pewnego dnia spotka się grupa fanów jamajskich brzmień, która nie potępia jednak w czambuł muzyki, która lata swej świetności – a mowa tu o końcówce lat 70. i początku 80., kiedy triumfy święciło new romantic – ma już dawno za sobą? Wtedy, szanowni czytelnicy, powstaje twór o nazwie Rude Boy George (drugą opcją było Flock Of Scooters). Podobieństwo do pseudonimu wokalisty Culture Club Boy George’a bynajmniej nie jest przypadkowe, wszak dżentelmen ów – znany z takich hitów, jak „Karma Chameleon” czy „Do You Really Want to Hurt Me” – jest niemalże ikoną ruchu new romantic.
O Rogerze Rivasie wiele pisać nie trzeba, wszak wystarczy wymienić nazwy dwóch zespołów, których jest częścią – The Aggrolites i The Bullets. W 2012 r. ten świetny instrumentalista założył własną wytwórnię, Rivas Recordings. Pierwszą pozycją w jej katalogu był 7-calowy – wspomnieć trzeba, że to na winylach skupia się ten label – singiel Rogers All Stars „First Attack” b/w The Virgos „Sabor A Mi”.
Przed kilkoma dniami ukazał się 71 numer brytyjskiego „Do The Dog Skazine”. Pismo to jest ukazującym się najdłużej na świecie zinem dotyczącym ska. Zin został założony w 1989 r. Pierwotnie wychodził pod nazwą „Rude Skazine” (ukazały się 52 numery), w 1996 r. zmieniono nazwę na „Do The Dog Skazine”. W tym roku pismo obchodzi swoje 25-lecie. Wynik zaiste godny pozazdroszczenia.
Smutna informacja dotarła do nas z Wrocławia. Niezwykle zasłużony dla rozwoju sceny reggae i ska w Polsce, klub muzyczny Madness, z dniem 1 lutego 2014 roku przejdzie do historii.
Serwis Reggae Steady Ska postanowił, w ramach podsumowania 2013 r., wybrać najlepszy album ska, rocksteady, early reggae wydany w 2013 r. Jak wiecie chociażby z naszych newsów rok ten obfitował w wiele świetnych płyt, zarówno debiutantów, jak i starych wyjadaczy.
SkaFander to pochodzący z Bratysławy zespół, jak sam pisze, grający w stylu blue beat – ska, 2 tone, ska-jazz i early reggae. Kapela została założona w 2006 r. Trzy lata później ukazała się epka „MiniRudeBox”, natomiast w 2011 r. SkaFander wydał swój debiutancki album. Znalazło się na nim 12 utworów z dotychczasowej działalności zespołu.
Jeszcze w tym miesiącu na 3 koncerty przyjedzie do Polski Cartoon Violence. Ten walijski zespół 16 stycznia rusza w trasę po Europie promującą album „Tit For Tat”. W jej trakcie – oprócz Polski – odwiedzi także Belgię, Niemcy, Czechy, Austrię i Francję (szczegóły na końcu tekstu).
Hiszpańskie kapele grające muzykę jamajską nieczęsto zapuszczają się w dzikie rejony zwane Polską, ba! bodajże od 2009 r. kiedy to dwa koncerty zagrała Alamedadosoulna, w naszym kraju – jeśli się nie mylę – nie było żadnego przedstawiciela Hiszpanii. Aż do tego miesiąca.
Na dzisiaj, ostatni dzień roku, amerykański zespół 2000 Tons of TNT wyznaczył premierę swojego drugiego albumu. Także dzisiaj odbędzie się koncertowa premiera „At Studio Mochilero”; w San Diego, w ramach ska-sylwestra, zagra także Ottly Mercer oraz Warsaw Poland Bros.
Dzisiaj premiera epki The Dropsteppers, pochodzącego z Minneapolis zespołu grającego early reggae/rocksteady/soul. Jak sami piszą, ich muzyka to mieszanka „jamajskiego early reggae (1969-72), jamajskiego rocksteady (1966-1968) oraz amerykańskiego soulu”.
Mighty Sounds to jeden z największych europejskich festiwali, na których usłyszeć można takie gatunki, jak ska, punk rock, psychobilly czy hardcore. Pierwsza edycja odbyła się w dniach 8-10 lipca w Olší niedaleko Táboru. Zagrali wówczas m.in. New York Ska-Jazz Ensemble, The Moon Invaders, Skarface i Yellow Umbrella.
Świąteczny czas sprzyja muzycznym prezentom, i to nie tylko tym w postaci fajnych płyt pod choinką, ale też specjalnych wersji utworów od różnych artystów. Także polskich. Mowa tu nie tylko o Earl Jacobie, bowiem małe co nieco podarował nam także zespół Soul Pistols.
16 listopada premierę miał album „Warto rozrabiać” wydany przez jest Agencję Koncertowo-Wydawniczą Karrot Kommando. Płyta ta to solowy debiut fonograficzny Earl Jacoba, czyli Kuby Sadowskiego, znanego także z soundsystemu Tisztelet, formacji Pablopavo i Ludziki, a także Soul Operators i The Bartenders, gdzie śpiewał w latach 2010-2013.
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają, napisał ponad cztery wieki temu niejaki Mikołaj Rej. Jednak nie tylko język, ale także swoją wizję reggae, ska czy dubu mają Polacy.
W tekście „Świąteczne reggae i ska” pisałem o świątecznych piosenkach w jamajskich rytmach, wspominałem zarówno o legendach – także tych żywych – pokroju The Skatalites, Judge Dread czy Bad Manners, jak i ich młodszych kolegach i koleżankach po fachu (chociażby o The Pepper Pots i The Penguins). Byli przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Włoch, Niemiec, nawet Wenezueli, zabrakło jednakże reprezentantów Polski. Pora więc nadrobić to (celowe) uchybienie, wszak trochę świątecznej muzyki Polacy nagrali. Niestety o ile reggae jest całkiem sporo, to świąteczne polskie ska właściwie nie istnieje.
Los Aggrotones to argentyński zespół grające instrumentalne early reggae i rocksteady. Ten 4-osobowy zespół istniejący od 2007 r., w styczniu (dokładna data premiery nie jest jeszcze znana) uraczy nas kolejną świetną produkcją, która bez wątpienia nie odbiegnie poziomem od ich winylowych epek (chociażby tej nagranej z Pattem Kellym) czy debiutanckiego albumu „Moods”.
The Delegators to brytyjski zespół grający ska, rocksteady i early reggae z nutką motownskiego soulu. Został założony w 2008 r. w Londynie i ma na koncie kilka singli, epkę oraz album „All Aboard, wydany niespełna miesiąc temu. W czerwcu tego roku nakładem BandaSka Records, nowego europejskiego labelu – o którym trochę więcej za chwilę – ukazał się siedmiocalowy singiel tego zespołu. Singiel, który bez wątpienia można uznać za jedno z najlepszych wydawnictw ska w tym roku!
„Tlustej chlapeček se včelou v kalhotách” (co można tłumaczyć jako tłusty chłopiec z pszczołą w spodniach albo – ze śląskiego – w galotach) to nowy album Sto zvířat, założonego w 1990 r. czeskiego zespołu grającego ska.